Iwanow: Kręte schody. Gramy dalej czy kończymy na 1/8 finału?
Dwa ubiegłoroczne polskie ćwierćfinały w Lidze Konferencji UEFA roznieciły w nas ogień. Tym bardziej, że wówczas w Europie mieliśmy tylko dwa polskie kluby i oba dotarły do najlepszej ósemki. Teraz w fazie ligowej znalazł się komplet naszych drużyn, czterech, więc nawet tylko z matematycznego punktu widzenia szansa na co najmniej powtórzenie osiągnięć z sezonu 2024/2025 wydawała się realna.

Czy po piątkowym losowaniu prognoza jest taka sama?
ZOBACZ TAKŻE: Trener Arki nie wytrzymał po derbach. "Sędzia dostosował się do jakości murawy"
Liczba polskich zespołów w 1/8 jest taka sama jak przed rokiem. Wówczas na tym etapie Legia nie bez trudu poradziła sobie z Molde, a Jagiellonia wyrzuciła za burtę Cercle Brugge. Norwegowie zaliczali jednak w tym czasie sezon przejściowy – byli po wielu zmianach kadrowych i zakończyli potem sezon na miejscu dziesiątym, najgorszym od lat i po raz pierwszy od siedmiu sezonów nie grają w europejskich pucharach.
Belgowie utrzymali się w lidze dopiero po barażach. Absolutnie nie deprecjonując wyników białostoczan i warszawian, trzeba też spojrzeć na okoliczności i kontekst. Z Realem Betis i Chelsea można było oczywiście marzyć, ale pewnych spraw nie da się oszukać. Dwa najlepsze kluby ubiegłorocznych rozgrywek były przeszkodami nie do przejścia.
Dziś takich firm w LK nie ma. Nie oznacza to jednak, że Raków Częstochowa i Lech Poznań powinny zacierać ręce, trafiając na Fiorentinę i Szachtara. To nie tylko teoretycznie mocniejszy zestaw niż Molde i Cercle. Włosi przyparci w czwartek mocno do ściany – i to we własnych ścianach – na pewno wyciągną wnioski z tej lekcji. Mimo że częstochowianie zaprezentują kompletnie inną strategię niż "Jaga", więc oba mecze będą inne niż te z "Dumą Podlasia".
"Viola" chce jednak wygrać LK, bo to dla niej jedyna szansa na występ w Europie w kolejnych rozgrywkach. I to pięterko wyżej, bo w Europa League. Dla Szachtara już brak występu w Lidze Mistrzów to przykra sprawa. Zdobycie europejskiego trofeum, nawet trzeciej kategorii, może nie jest dla niego celem numer jeden. Jednak krajową ligę przy kryzysie Dynama Kijów powinni spokojnie wygrać. Europy więc nie odpuszczą.
Utytułowany jako piłkarz Turek Arda Turan, dziś na stanowisku szkoleniowca, raczej nie odmówi sobie sięgnięcia po europejski laur. I to nie będzie tak mocno rezerwowa drużyna, która w październiku uległa w Krakowie Legii Warszawa.
Często szukamy różnych szufladek, w których chcemy znaleźć nadzieje, że rywal będzie miał inne cele i Liga Konferencji nie będzie dla niego najważniejsza. Choć przecież najbardziej powinna nas interesować dyspozycja naszego tak zwanego tworu eksportowego. Jaka ona będzie w połowie marca?
Raków Łukasza Tomczyka wciąż jest pewną niewiadomą, szczególnie pod kątem europejskich zmagań. Lech przeżywa obecnie swój najlepszy w tym sezonie czas, ale jak długo ten stan będzie trwał? W niedzielę oba te kluby zmierzą się ze zresztą ze sobą przy Bułgarskiej. Faworytem pewnie będzie "Kolejorz", choć wiadomo, jaka jest nasza liga. Ale w 1/8 finału Conference League polskie kluby faworytami nie będą. Czy brak przedstawiciela Ekstraklasy w czołowej ósemce tych rozgrywek w tym roku będzie coś oznaczał?
Przejdź na Polsatsport.pl