Bożydar Iwanow o sytuacji w Widzewie: Nie tędy droga

Podobno "mądry Polak po szkodzie" i że "człowiek uczy się na własnych" błędach. Idealnie byłoby, gdyby uczył się na czyichś. Nauka nie byłaby ani tak kosztowna, ani tak bolesna.

Bramkarz w fioletowym stroju z numerem 1 na koszulce, trzymający piłkę w rękawicach.
fot. Cyfrasport
Bożydar Iwanow ocenił obecną sytuację w Widzewie Łódź

Jeżeli Widzew Łódź w zimowym oknie transferowym ściągnął ośmiu nowych piłkarzy, to nie jest to normalna sprawa. Dodając do tego grupę zawodników, która dołączyła na Piłsudskiego latem, okaże się, że do kadry w ciągu niespełna roku w sumie dołączyło kilkunastu nowych ludzi.

 

Nawet największemu trenerskiemu magowi trudno byłoby coś sprawnie funkcjonującego posklejać. To niemożliwe. Nie da się też pominąć jakże istotnej kwestii, że "starzy" piłkarze, funkcjonujący na "starych" kontraktach nie muszą być z tego zadowoleni. Wyobraźcie sobie, że w waszych firmach nagle pojawia się ktoś, kto nie daje tego samego co wy – i to od lat – a na jego konto wpływa zdecydowanie wyższa kwota niż do was.

 

Zostawiając na boku ekonomiczne sprawy… Latem swoją filozofię gry wprowadza jeden trener, potem inny, co prawda na krótko, ale jednak. Później przychodzi następny, nie "idzie", ale jest nadzieja, że po obozie zimą wszystko "ruszy". Nie rusza.

 

ZOBACZ TAKŻE: Czy Robert Lewandowski może grać? Trener Barcelony ogłosił to przed meczem

 

W marcu ster przejmuje czwarta kolejna osoba. Jeżeli w piłce liczą się automatyzmy, zrozumienie, wizja gry, idea i strategia, to w Widzewie tego nie ma. Jedynym rozsądnym posunięciem jest to, że klub zatrudnił Aleksandara Vukovicia. "Vuko" już był w podobnej sytuacji i sobie poradził. Choć wtedy rzeczywistość nie była aż tak pogmatwana jak teraz.

 

Gdy Legia Warszawa zdobywała mistrzostwo Polski, ostatnie, w 2021 roku, bogaty właściciel, nie wiem, czy tak samo, jak ten z Łodzi, z dumą opowiadał, że po tym sukcesie ściąga do klubu dziesięciu nowych graczy. Wydawało mi się, że to liczba totalnie ekstremalna. Jaki mistrz ligi pozyskuje tak gigantyczny zaciąg piłkarzy? Czesław Michniewicz minimalnie przegrał eliminacje do Ligi Mistrzów, wywalczył jeszcze grę w Lidze Europy, ale potem drużyna zaczęła się wyraźnie obsuwać.

 

Pewnie nie jedynie z wyżej wymienionego powodu, ale w dużej mierze tak. Poza Josue niewiele kto się sprawdził. Po ciekawych CV Charatina, Rose'a czy Johanssona nie zostały przy Łazienkowskiej miłe wspomnienia. Sowite rachunki do opłacenia, już tak. Legię przejął "Vuko", wprowadził swoje twarde, ale i sprawiedliwe zasady. Drużyna się utrzymała. Mistrzostwa od tamtej pory Legia nie zdobyła. By tak się wreszcie stało, latem ubiegłego roku przywiozła kolejny "wagon" piłkarzy ze świetnym CV. Jak się to skończyło? Identycznie jak za Michniewicza. Drużynę ratuje trzeci kolejny trener.

 

A klub nie ma funduszy, by zimą wzmacniać. Akurat w tym przypadku Legia różni się od Widzewa. Ale pozostałe konsekwencje? Są takie same. Vuković już raz ratował tonący statek. Ciekawe, czy jeśli utrzyma łódzki zespół, latem Widzew czekać będzie kolejna przebudowa? Czy ktoś wyciągnie wniosek, że jednak nie tędy droga.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie