Zbigniew Boniek stanął w obronie Wisły Kraków po trzęsieniu ziemi! "Mam radę dla Królewskiego"

- Wydaje mi się, że zabezpieczenie dwóch czy trzech tysięcy kibiców na takim stadionie, jaki jest we Wrocławiu, nie stanowi żadnego problemu dla policji. PZPN-u nie chciałbym oceniać. Nie rozumiem niewpuszczenia kibiców Wisły, ale nie rozumiem też decyzji o tym, że drużyna Wisły nie jedzie na mecz – powiedział nam Zbigniew Boniek.

Zbigniew Boniek przemawia przy mikrofonie, w tle okrągłe zdjęcie Jarosława Królewskiego
Cyfrasport/Polsat Sport
Zbigniew Boniek nie rozumie niewpuszczania kibiców Wisły Kraków na stadiony. Ma też radę dla prezesa i właściciela klubu Jarosława Królewskiego (z prawej)

Michał Białoński, Polsat Sport: Polską piłką wstrząsnęła decyzja prezesa i właściciela Wisły Kraków Jarosława Królewskiego. Czara goryczy przepełniła się u niego na dobre i postanowił nie wysyłać drużyny do Wrocławia na mecz ze Śląskiem. Ma to oczywiście związek z decyzją Śląska o niewpuszczeniu kibiców Wisły. Źle pojęta zabawa w kotka i myszkę, wymyślanie karykaturalnych powodów na zamykanie bram przed wiślakami trwa już w polskiej piłce trzy lata i wszyscy są bezradni.

 

Zbigniew Boniek: Dobrze pan to ujął, że jest to zabawa w kotka i myszkę, gdzie nikt nie wkroczył zdecydowanie, aby to zakończyć. Medialne wystąpienia nic nie zmienią i jestem zdziwiony, że do dzisiaj, w sposób globalny, nie potrafiono tego problemu rozwiązać. Niektóre kluby wpuszczają fanów Wisły, ale ciągle zdarzają się takie, które odmawiają im wejścia. Wydaje mi się, że dzisiaj jakiekolwiek zagrożenie ze strony kibiców Wisły, że coś się może zdarzyć z ich udziałem na stadionie, jest minimalne albo żadne. Natomiast gdyby coś złego zrobili, to dopiero po tym można wyciągać konsekwencje, a nie robić to, gdy nic się jeszcze nie stało. Skazywanie ich na cierpienie za coś, co się stało w zamierzchłej przeszłości, wydaje mi się dziwne.

 

Natomiast nie znam sprawy do końca, nie żyję nią, nie jestem za to odpowiedzialny, więc trudno mi coś szczegółowo powiedzieć.

 

ZOBACZ TAKŻE: Wisła oficjalnie zbojkotowała mecz we Wrocławiu! "Decyzja jest nieodwołalna"

 

Wisła naraża się na walkower?

 

Rozumiem rozgoryczenie i gniew pana Królewskiego. Podjęcie takiej decyzji jest dla mnie zaskoczeniem. Wrzucanie w to piłkarzy jest błędem. Jako prezes tak dużego klubu musi walczyć o swoich kibiców, w tym go absolutnie rozumiem. Z kolei niewpuszczania kibiców Wisły absolutnie nie rozumiem. Na dziś nie ma żadnych podstaw, aby zamykać przed nimi bramy.

 

W przeciwieństwie do PZPN-u, UEFA poradziła sobie z tym problemem od razu. Gdy Spartak Trnawa nie chciał wpuścić kibiców z Krakowa, natychmiast wymusiła na Słowakach otwarcie bram, choć wówczas mecz miał status podwyższonego ryzyka, bo Spartak miał wsparcie kibiców Banika Ostrawa i GKS-u Katowice, a Wisła – Slovana Bratysława zwaśnionego ze Spartakiem. Mimo tylu grup nikomu nie spadł włos z głowy.

 

Wydaje mi się, że zabezpieczenie dwóch czy trzech tysięcy kibiców na takim stadionie, jaki jest we Wrocławiu, nie stanowi żadnego problemu dla policji. PZPN-u nie chciałbym oceniać. Nie rozumiem niewpuszczenia kibiców Wisły, ale nie rozumiem też decyzji o tym, że drużyna Wisły nie jedzie na mecz. Dla prezesa Królewskiego mam dobrą, przyjacielską radę: walcz o kibiców we wszystkich możliwych instancjach, ale na mecz powinieneś jechać z drużyną, bo to się należy twoim piłkarzom.

Zbigniew Boniek o ćwierćfinałach Pucharu Polski

W ćwierćfinałach Pucharu Polski emocje były niesamowite, dogrywki, rzuty karne, odpadanie faworytów, na czele z Lechem Poznań. Ostatecznie rozgrywki można nazwać imieniem prezesa Śląskiego Związku Piłki Nożnej Henryka Kuli, bo aż trzech półfinalistów: Górnik Zabrze, GKS Katowice i Raków Częstochowa pochodzą z jego regionu.

 

No tak, ale piłka zawodowa na tym poziomie nie ma nic wspólnego z działalnością związków wojewódzkich. One są przede wszystkim od promocji piłki amatorskiej, ale prezesowi Kuli na pewno jest przyjemnie, że doszło do takich rozstrzygnięć.

 

Od 2013 r., gdy zmieniliśmy format Pucharu Polski, organizując wielki finał 2 maja na Stadionie Narodowym, waga tych rozgrywek znacząco wzrosła. Dowiodły tego ćwierćfinały, które były bardzo zacięte i wyrównane. W dwóch meczach były rzuty karne, jeden mecz zakończył się w dogrywce i tylko Lech Poznań odpadł po 90  minutach, bo był słabszy.

 

Największą niespodzianką jest pana macierzysty klub, trzecioligowy Zawisza, który również zameldował się w półfinale. W 2016 r. podobną przygodę przeżyły Wigry Suwałki, które również osiągnęły tę fazę z poziomu III ligi.

 

Pewne jest, że Zawisza będzie podejmował rywala w Bydgoszczy i nie musi przestać marzyć o wielkim finale, bo w piłce różne rzeczy się mogą zdarzyć. I o to chodzi w Pucharze Polski! Jego historia nie polega na tym, żeby Legia z Lechem co roku grały finał. Piękno tych rozgrywek sprowadza się również do tego, że różne, także teoretycznie słabsze, drużyny mają możliwość wejścia do finału i zaistnienia na Stadionie Narodowym.

 

W czasach, gdy byłem prezesem PZPN-u z przymrużeniem oka patrzyłem na tych, którzy uważali, że nam zależy na tym, aby na Narodowy koniecznie stawiły się drużyny, które mają najwięcej kibiców. Dla nas to nie miało absolutnie żadnego znaczenia. Kibicowaliśmy wszystkim. I dziś, gdyby w finale spotkał się Zawisza z Rakowem, Górnikiem czy GKS-em Katowice, to nie byłoby absolutnie źle przyjęte przez związek. Jestem przekonany, że obecny PZPN myśli tak samo.

 

Lech Poznań był faworytem starcia z Górnikiem, ale nie sprostał zadaniu. Na finał Poznaniacy czekają od 2022 r., gdy uznali wyższość Rakowa. Na zdobycie PP – od 2009 r.

 

Rola faworyta to tylko teoria. W piłce nożnej pomiędzy praktyką a teorią jest szalenie duża różnica. Górnik zagrał bardzo mądrze, rozsądnie. Świetnie się bronił, walczył z wielkim poświęceniem. Miał trochę szczęścia, bo bramkarz Łubik obronił rzut karny, ale to wszystko i tak nie wystawia najlepszego świadectwa Lechowi. Będąc faworytem mógł zrobić wszystko, aby wygrać. Stało się inaczej. Od 17 lat Lech nie podniósł Pucharu Polski i będzie musiał na to jeszcze poczekać.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie