Znamy zwycięzcę Grand Prix Australii! Świetny start Mercedesa

Moto

George Russell wygrał w niedzielę wyścig Formuły 1 o Grand Prix Australii, pierwszą w sezonie rundę mistrzostw świata. Brytyjczyk wyprzedził partnera z zespołu Mercedesa, Włocha Andreę Kimiego Antonellego, a trzecie miejsce wywalczył Monakijczyk Charles Leclerc z Ferrari.

George Russell na podium z pucharem, świętujący zwycięstwo.
fot. PAP
George Russell ze zwycięstwem w Australii

Na czwartej pozycji uplasował się siedmiokrotny mistrz świata Brytyjczyk Lewis Hamilton, który do końca walczył o miejsce na podium. Hamilton, od sezonu 2025 zawodnik ekipy Ferrari, w ubiegłym roku ani razu nie był w czołowej trójce, choć miał walczyć o ósmy w karierze tytuł.

 

ZOBACZ TAKŻE: Szokujące informacje w sprawie Formuły 1! Te wyścigi mogą się nie odbyć

 

Piąty na mecie zameldował się obrońca tytułu Brytyjczyk Lando Norris z McLarena, a na szóstej pozycji czterokrotny mistrz świata Holender Max Verstappen z Red Bulla.

 

Russell odniósł szóste zwycięstwo w karierze, poprzednio był najszybszy w 2025 roku w Singapurze.

 

W tegorocznych mistrzostwach świata będzie startowało 22 kierowców z 11 ekip, którzy będą rywalizować w 24 rundach.

 

Wyścig zaczął się pechowo dla trzeciego zawodnika w poprzednim sezonie Oscara Piastriego z McLarena. Australijczyk, który przed startem nie krył, że "u siebie" będzie chciał walczyć o czołową lokatę, na 40 minut przed startem podczas okrążenia zapoznawczego na torze Albert Park rozbił bolid na wyjściu z czwartego zakrętu, gdy wpadł w poślizg i uderzył w barierę, uszkadzając prawe przednie koło, przednie skrzydło i przód samochodu. Na szczęście nic mu się nie stało, sam wysiadł z samochodu, po czym wrócił do alei serwisowej.

 

Jak później mówił, panowanie nad samochodem stracił z powodu gwałtownego wzrostu mocy silnika, do czego nagle doprowadził elektryczny układ napędowy. "Nie byłem na to przygotowany, dlatego nie zareagowałem" - mówił po wyścigu Piastri, który miał startować z piątego pola.

 

Wyścig zaczął się od ataku Leclerca, który tuż po starcie wyprzedził zdobywcę pole position Russella. Trzeci jechał Hamilton, a Antonelli, drugi w kwalifikacjach zaspał i spadł na siódmą lokatę. Problemy z nową procedurą startową miał nie tylko on, także kilku innych kierowców.

 

Jednak szybko okazało się, że testy F1 prowadzone przed sezonem w Bahrajnie, podczas których świetnie prezentowali się kierowcy Mercedesa, nie były przypadkiem. Już po kilku okrążeniach Russell wyszedł na prowadzenie, a Antonelli powoli także odrabiał straty. Doskonale jechał Verstappen, który podczas kwalifikacji rozbił bolid i startował z 20. pola. Po 10 okrążeniach Holender już był dziewiąty.

 

Po zmianie opon na 13. okrążeniu przed Russella, prowadzenie objęli kierowcy Ferrari Leclerc i Hamilton, Russell był trzeci. A Verstappen awansował na szóstą pozycję, jednak do prowadzącej czwórki z Ferrari i Mercedesa miał ponad 30 s straty.

 

Sytuacja na torze wróciła do normy dopiero przed półmetkiem, gdy na 25. i później na 28. okrążeniu Leclerc i Hamilton jako ostatni w stawce zmienili opony. Obaj spadli na trzecią i czwartą lokatę, prowadzenie ponownie objęła dwójka Mercedesa, Russell i Antonelli, i utrzymała je do mety.

 

W Melbourne poważne problemy techniczne miał zespół Aston Martin, którego kierowcy Hiszpan Fernando Alonso i Kanadyjczyk Lance Stroll wycofali się z powodu drgań silnika Hondy. Do mety nie dojechali także m.in. Fin Valtteri Bottas z debiutującego zespołu Cadillaca i Niemiec Nico Huelkenberg z Audi.

 

W klasyfikacji MŚ F1 prowadzi Russell - 25 pkt, przed Antonellim - 18 pkt i Leclerkiem - 15 pkt.

 

Druga runda mistrzostwa świata F1 - Grand Prix Chin odbędzie się 15 marca na torze w Szanghaju.

PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie