Zieliński obronił sześć piłek meczowych! To nie wystarczyło
Jan Zieliński oraz Luke Johnson polegli w pierwszej rundzie deblowego Indian Wells z duetem Alexander Erler/Andrea Vavassori 7:6 (5), 5:7, 8:10. Tym samym polsko-brytyjski debel poniósł czwartą porażkę z rzędu.

Polsko-brytyjski duet nie może zaliczyć ostatniego okresu do udanych. Po porażce w półfinale Australian Open bardzo szybko, już w pierwszej rundzie, został wyeliminowany z turniejów w Delray Beach oraz Acapulco. Na inaugurację Indian Wells miał bardzo dobrą szansę na przełamanie.
ZOBACZ TAKŻE: Przełomowa decyzja Hurkacza! Zrobi to po raz pierwszy od 2019 roku
Poniedziałkowe spotkanie z duetem Erler-Vavassori od początku było wyrównane. Trudno było znaleźć sposób na przełamanie, gdyż obie ekipy bardzo dobrze radziły sobie w polu serwisowym.
Dopiero w 11. gemie rywale zaczęli popełniać błędy. Było 40:15 i polsko-brytyjski debel miał trzy break pointy. Nie udało się jednak wykorzystać żadnego z nich. Po chwili zobaczyliśmy tie-break. Ten również od pierwszej piłki był bliski. Pod koniec to Zieliński z Johnsonem wytrzymali presję i wygrali 7:5.
Druga odsłona wyglądała podobnie. Wymiany były dość długie, obie ekipy musiały się postarać, by zdobyć punkt. Erler popełniał sporo niewymuszonych błędów, z czego niejednokrotnie skorzystał Zieliński. Rywale imponowali za to returnem.
Przy stanie 30:30 w dziewiątym gemie świetnym atakiem popisał się Polak. Była to jedna z najlepszych akcji w tym meczu. Rywale mieli dwie piłki na przełamanie, natomiast po raz kolejny polsko-brytyjska para wykazała się doświadczeniem i obroniła podanie.
Dziesiąty gem był wyjątkowo emocjonujący. Zieliński i Johnson mieli aż trzy piłki na przełamanie. Podczas jednej wymiany pod siatką wydawało się, że zwycięstwo jest kwestią sekund. W kluczowym momencie Polak trafił jednak w siatkę i rywale doprowadzili do wyrównania.
Po chwili polsko-brytyjski duet został przełamany. Mało tego, w kolejnym gemie Erler i Vavassori wygrali do 0. Tym samym doszło do super tie-breaka.
Od początku nie układał się on po myśli Zielińskiego i Johnsona. Widać było zbyt dużo nerwowości w grze obu zawodników. Drużyna przeciwna szybko wyszła na prowadzenie 4:1. Po chwili Polak trafił w siatkę i sfrustrowany sytuacją cisnął rakietą o ziemię.
Błędów było coraz więcej, trudno było sądzić, że można jeszcze odwrócić wynik. Serwis Vavassoriego był bardzo agresywny, co również miało wpływ na nastawienie polsko-brytyjskiego duetu. Choć ten obronił w końcówce aż sześć piłek meczowych, ostatecznie przegrał 8:10 i odpadł z turnieju.
Jan Zieliński/Luke Johnson - Alexander Erler/Andrea Vavassori 7:6 (5), 5:7, 8:10



