Mundial wychodzi z Europy. Teraz Azja i Ameryka
Wydaje mi się jednak, że będzie to ostatni tak wielki siatkarski turniej w Europie, tendencje powierzania organizacji idą w kierunku Azji i Ameryki Północnej - mówi Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, który opowiada o szczegółach organizacji przyszłorocznego mundialu w Polsce i międzynarodowej zawierusze w związku z wojną na Bliskim Wschodzie.

Przemysław Iwańczyk: Poznaliśmy ostatnie szczegóły dotyczące organizacji mistrzostw świata w Polsce w 2027 roku. Decyzja o organizacji tej imprezy zapadła kilka lat temu podczas Europejskiego Kongresu Sportu i Turystyki w Zakopanem. Na jakim etapie jesteśmy, jeśli chodzi o organizację tej imprezy?
Sebastian Świderski: Konsekwentnie odkrywaliśmy karty dotyczące miast organizatorów. Mundial zagości w pięciu miastach - Gdańsku i Sopocie jako Ergo Arena, Olsztynie, Łodzi, Katowicach i Krakowie. Tydzień temu została odkryta ostatnia karta, ogłosiliśmy, że faza finałowa odbędzie się w Krakowie między 23 a 26 września. Odbędą się tam, czyli w Tauron Arenie, dwa mecze półfinałowe oraz najważniejsze mecze - o złoty i brązowy medal.
To kolejne nasze doświadczenie z organizacją mundialu, dostajemy trzeci mundial w ostatnim czasie. Najpierw był rok 2014 ze spektakularnym otwarciem na Stadionie Narodowym, później rok 2022 na Śląsku, a teraz rok 2027.
Inaczej potraktowałbym rok 2022, kiedy wybuchła wojna w Ukrainie. Mistrzostwa miały się odbyć w Rosji, ale ze względów politycznych ten turniej został przeniesiony. Został powierzony nam i Słowenii, więc to nie było tak, że sami zabiegaliśmy o organizację. Ale to tylko dowód, jak wielkim zaufaniem darzy nas światowa federacja FIVB. Zresztą dowody na to zaufanie dostajemy regularnie, organizując każdego roku wielkie imprezy. Liga Narodów w Polsce to już nie tylko faza grupowa, ale także fazy finałowych pań i panów. Potrafimy to robić doskonale, warto podkreślić tu niebagatelne wsparcie ze strony państwa, instytucji rządowych, bo za organizacją idą duże potrzeby finansowe, chociażby wpisowe. I to też ma znaczenie, jak jesteśmy postrzegani i wiarygodni.
Wydaje mi się jednak, że będzie to ostatni tak wielki siatkarski turniej w Europie, tendencje powierzania organizacji idą w kierunku Azji i Ameryki Północnej. FIVB i pokrewna mu Volleyball World, czyli firma zajmująca się eventami, bardzo mocno patrzy na turnieje przez pryzmat social mediów, siatkówki bardziej wirtualnej. Do tego dochodzi ważny aspekt kierunków, do których przybywają najwięksi fani, także na liczbę potencjalnych widzów. Niestety, z Tajlandią czy z Filipinami ciężko nam będzie rywalizować pod względem liczny kibiców, także pod względem turystów, którzy odwiedzają tamte kraje. Więc cieszymy się tym bardziej, że kolejne mistrzostwa będą u nas i z ciekawością będziemy obserwować, co wydarzy się dalej. Ze swojej strony mogę zapewnić, że całe nasze środowisko zrobi wszystko, żeby to był najlepszy turniej w historii, został zapamiętany na bardzo długo i żeby kibice, którzy przyjadą do naszego kraju, mogli zwiedzać nie tylko miasta, ale również województwa, regiony, tam gdzie ten siatkarski pociąg będzie mknął podczas imprezy.
Choć zrozumiała jest egzotyka, ku której prze światowa federacja, to chyba wszyscy widzieliśmy, jak wyglądały ostatnie mistrzostwa na Filipinach.
Czy była pełna egzotyka? Trochę tak. Należy o tym mówić, bo turniej odbywał się praktycznie tylko w dwóch halach i to nie równocześnie, więc wszystkie mecze de facto odbywały się na jednym obiekcie. Temperatura, która panowała na zewnątrz, wilgotność przede wszystkim, też dawały się we znaki wszystkim uczestnikom. Egzotyka objawiała się także w innych miejscach, także stricte sportowej rywalizacji. Zobaczyliśmy chociażby zespół gospodarzy, o którym wcześniej praktycznie nie słyszeliśmy. I oczywiście możemy powiedzieć, że eksperyment się powiódł, kibice oglądali mecze, ale problemy organizacyjne widoczne były na każdym kroku. Choćby z zakupem biletów, co akurat problemem nie powinno być, zważywszy na to, że tamten rejon świata wprost ukierunkowany jest na turystów. Pora deszczowa także miała wpływ na to, jak zapamiętaliśmy ten mundial. Na koniec należy powiedzieć, że odbył się w miarę sprawnie, chociaż niektórzy zawodnicy mają inne zdanie. Podsumowując, kraje-organizatorzy, którzy są mniej rozwinięci sportowo, muszą dostać szansę, żeby wejść na wysoki poziom.
Czy przy wyborze gospodarza ma znaczenie, jak rozwija się siatkówka w danym kraju? Bo jeśli spojrzymy na dziesięć ostatnich mundiali, to były one dziełem, myślę o ostatecznych triumfach, tylko trzech państw - Włochów, Brazylijczyków i Polaków.
Nie, to nie jest żadne kryterium, nie jest brane pod uwagę. Mamy przykład chociażby w Brazylii, bo nie pamiętam, kiedy odbywały się tam mistrzostwa świata. Z Włochami podobnie, choć zapamiętałem też słynne z 2010 roku, kiedy było mnóstwo zamieszania związanego z systemem gry. Odnoszę się tylko do tych turniejów, które nie były łączone i organizowane przez jedno państwo. My mieliśmy ten przywilej, by najpierw w 2014, a teraz w 2027 roku zorganizować największy turniej samodzielnie. I powtórzę się, że dalej będą obierane kierunki egzotyczne. Wydaje mi się, że w najbliższych latach wielkiej siatkówki w Europie, jeżeli chodzi o mistrzostwa świata raczej nie zobaczymy.
Chciałbym, żebyśmy pochylili się w tej rozmowie nad formatem rozgrywanych turniejów. Czy to rozsądne, by na mundial zapraszać tak dużą liczbę drużyn i rozgrywać aż tyle meczów?
Nie odpowiem bezpośrednio na to pytanie, natomiast powiem w ten sposób, że jeżeli chcemy być silną dyscypliną, to powinniśmy mieć wiele krajów, które grają w siatkówkę i rosną, biorąc udział w takich wydarzeniach. Co do poziomu, każdy by chciał, aby grały najlepsze drużyny, rywalizowały z innymi najlepszymi. Ale żeby do tego poziomu najwyższego dołączyć nowe reprezentacje, trzeba je najpierw zaprosić, pozwolić się ograć. Uznajmy, że faza grupowa jest drogą wprowadzającą do wielkiego turnieju. Dwie mocne, dwie drużyny teoretycznie słabsze, chociaż akurat filipiński turniej pokazał nam, że po pierwszej fazie nie mieliśmy dwukrotnych mistrzów olimpijskich Francuzów, w podobne kłopoty wpadła Brazylia. Trzeba być uważnym zawsze i wszędzie, nie można dać się zagubić w turnieju i być zbyt pewnym siebie. Faza play off to clue mistrzostw i tam trzeba być przygotowanym na całego. Nie można się potknąć, pozwolić sobie na słabość. Trzeba grać w każdym meczu o wszystko.
Dotykamy tu bardzo ważnej sprawy. Otóż były turnieje, w 2010 roku, czy nawet u nas w 2014, kiedy była faza grupowa, przenosiny, druga faza grupowa, dopiero później jakieś małe play offy. Kibic był w tym wszystkim niesamowicie zagubiony, nie wiedział, gdzie ktoś później pojedzie, z kim będzie grał. Obecnie wiemy, że jest faza grupowa, potem faza play off, poznajemy drabinkę i wiemy kto z kim na kogo może trafić. Ten system jest bardziej przejrzysty, łatwiejszy, ale też dający trochę więcej wytchnienia. Żeby zostać mistrzem świata, trzeba wygrać siódme spotkanie i koniec. Można przegrać jedno spotkanie, nawet dwa spotkania w fazie grupowej przy dobrym układzie, ale te następne trzeba już wygrywać i siódmy mecz daje mistrzostwo świata. Kiedyś, żeby zostać mistrzem świata, trzeba było rozegrać przynajmniej 11 spotkań. Więc, że światowa federacja zaczyna dbać o zawodników, chce, by byli oni w wysokiej formie, prezentowali się w najważniejszym momencie swoją najwyższą dyspozycję.
Przejdźmy do miast gospodarzy mundialu w Polsce. Niektóre są bardzo naturalne, jak Trójmiasto, Łódź, ostatnio także Kraków. Ale już Olsztyn budzić zdziwienie, bo być może nawet nie wszyscy kibice wiedzą, że legendarna hala Urania została zmodernizowana. Niektórych może też dziwić ograniczona pojemność tego obiektu.
Tak, dokładnie. Może to dziwić, ale z drugiej strony chcemy promować te hale, te obiekty, które są odnowione i pięknie sprzedają się w telewizji. Olsztyn żyje siatkówką, to też miało wpływ na naszą decyzję. Tamtejszy samorząd sam zwrócił się do nas z propozycją, by rozważyć ich kandydaturę. Zdecydowaliśmy się powierzyć dwie grupy Olsztynowi, regionowi w Warmii i Mazur w ogóle. To ze względu na siatkarską historię tego miasta. Będziemy powielać takie kierunki, bo wiele polskich miast może pochwalić się i historią, i takimi obiektami. Co mam na myśli? Chociażby turniej towarzyski kobiet, który w zeszłym roku odbywał się w Koszalinie, a przecież miasto to siatkówką nie stoi. Chcemy promować naszą dyscyplinę we wszystkich miejscach, przekonywać kibiców do siebie i ściągać tam największe, najważniejsze imprezy.
Do 2027 roku jest jeszcze kawał czasu, ale z punktu widzenia dynamiki zmian geopolitycznych może się wydarzyć naprawdę wszystko. Jak sytuacja na Bliskim Wschodzie wpływa na świat siatkówki, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Iran to jedna z czołowych reprezentacji?
Wierzę w to, że sytuacja czy na Bliskim Wschodzie, ale także w Ukrainie, jak najszybciej się unormuje, a sportowcy z tych krajów będą mogli bez przeszkód grać we wszystkich zawodach. Niech te wojny, potyczki militarne zakończą się jak najszybciej, bo to nie służy nikomu, ani państwu, ani społeczeństwu, a tym bardziej sportowcom. Wierzę w to, że sport będzie łączył, a nie dzielił.
Ostatnio byli w Polsce przedstawiciele FIVB. Była mowa na ten temat?
Tak, była dyskusja na ten temat, ale wtedy dopiero wybuchła ta wolna. Ubolewam, że teraz wszyscy żyją nie tym, co będzie w Lidze Narodów, mistrzostwach Europy czy za rok w mistrzostwach świata, tylko żyją bieżącą sytuacją. Mam nadzieję, że przyjdzie odpowiedni moment, żeby mądrze i skutecznie porozmawiać, jakie jest wyjście z tych problemów. Jak mamy się zachować jako organizacja.
Wrócę jeszcze do wątku sportowego. Czego należy się spodziewać po polskiej reprezentacji w 2026 roku?
Oczywiście liczymy na dobre występy naszych panów, bo w ostatnich latach z każdej imprezy przywozili medal. Dodatkowym smaczkiem będą mistrzostwa Europy, gdzie po zmianie systemu kwalifikacji do igrzysk olimpijskich mistrzowie pięciu kontynentów dostają automatyczny awans na turniej olimpijski. Nie ukrywamy, że wywalczenie złotego medalu na Starym Kontynencie jest naszym celem, bo spowoduje, że będziemy mieli dwa lata spokoju i możliwość przygotowania się do igrzysk w Los Angeles. Oczywiście nie zapominamy o paniach, brązowych medalistkach ostatniej Ligi Narodów. Wiemy doskonale, że żeńska siatkówka bardzo mocno się wypłaszczyła, ale też kadry z jedną wyraźną liderką mogą zanotować serię kilkudziesięciu spotkań bez porażki. Nie będzie łatwo, nasza kadra zdobywa doświadczenie.
Przejdź na Polsatsport.pl