Medalista MŚ mógł nigdy nie grać w siatkówkę. "Trener chciał mnie wyrzucić do sekcji łuczniczej"

Robert IwanekSiatkówka

Lubomir Ganew, były znakomity siatkarz, a obecnie prezes Bułgarskiej Federacji Piłki Siatkowej (BVF), przyznał w rozmowie ze Sportal.bg, że niewiele brakowało, a... w ogóle nie trafiłby do tego sportu. Mierzący 210 cm wzrostu gigant był o włos od przeniesienia do zupełnie innej dyscypliny.

Dwóch mężczyzn pozuje do zdjęcia, jeden z nich trzyma statuetkę.
Fot. CEV.eu
Lubomir Ganew (na zdj. z prawej) mógł nigdy nie zostać siatkarzem

Ganew jest jedną z wyjątkowych postaci w historii bułgarskiej siatkówki. Wychowanek klubu Dunaw Ruse ma na koncie między innymi pięć mistrzostw kraju, zdobytych z CSKA Sofia, a swego czasu był zdecydowanie najdroższym bułgarskim siatkarzem w historii. W 1991 roku włoskie Alpitour Cuneo (znane później pod nazwą Piemonte Volley) zapłaciło za niego 600 tysięcy dolarów, co - jak wyliczył Sportal.bg - było kwotą większą niż suma zagranicznych transferów wszystkich bułgarskich siatkarzy do tego momentu! Dość powiedzieć, że drugi w tamtym czasie najdroższy zawodnik "Junaków" Borysław Kiossew kosztował "tylko" 30 tysięcy dolarów.

 

ZOBACZ TAKŻE: Pogromca siatkarskiej reprezentacji Polski o igrzyskach: Tego jednego żałuję

 

Niewiele jednak brakowało, a Lubomir Ganew... w ogóle nie zostałby siatkarzem. Nauczyciel ze Szkoły Sportowej w Ruse uznał, że młody "Lupo" nie rokuje i chciał przenieść go do zupełnie innej sekcji.

 

- W tamtym czasie w Bułgarii było 36 szkół sportowych, a państwo wprowadziło politykę popularyzacji niszowych dyscyplin. Jeśli nauczyciel uznał, że nie jesteś wystarczająco utalentowany w swojej dyscyplinie, wyrzucał cię do innej. Na mnie postawiono wówczas krzyżyk i miałem już wpisane w dokumenty przeniesienie do sekcji łuczniczej. Traf chciał, że podczas jednego z treningów naszą szkołę odwiedził Iwan Szatow, bardzo dobry szkoleniowiec, pracujący dla bułgarskiej federacji. Podszedł do mojego nauczyciela, wskazał na mnie palcem i zapytał, dlaczego leżę na materacu, zamiast trenować. Nauczyciel wyjaśnił, że jestem za słaby na siatkówkę. Szatow jednak nalegał, mówiąc, że najwyższy chłopak w drużynie nie może być tym najsłabszym i przekazał mnie pod opiekę Saszy Todorowa, mówiąc, że daje mi tydzień, a potem zdecyduje, co dalej. Od tej chwili ćwiczyłem z trenerem Todorowem indywidualnie nawet po 7 godzin dziennie. Najpierw on brał 10 piłek i atakował, a ja musiałem bronić, potem ja atakowałem 10 razy, a on bronił i tak na zmianę przez kilka godzin, a do tego dochodziły jeszcze zajęcia w siłowni. Po tygodniu postanowiono, że jednak zostaję przy siatkówce. Nie wiem, co by się wydarzyło, gdyby trener Szatow pojawił się w mojej szkole parę dni później. Pewnie zostałbym łucznikiem i zamiast "Lupo" ("Wilk"), mówilibyście na mnie "Winnetou" - przyznał z uśmiechem Ganew w rozmowie ze Sportal.bg.

 

Mierzący 210 cm wzrostu zawodnik kapitalnie odnalazł się w siatkówce. Przez kilkanaście lat był jednym z liderów reprezentacji Bułgarii, z którą w 1986 roku został brązowym medalistą mistrzostw świata, a wyróżniał się także w lidze włoskiej, w której do dziś dzierży rekord liczby ataków w meczu. W jednym ze spotkań rozgrywający wystawiał mu piłkę aż 75 razy, co jest wynikiem tym bardziej godnym uwagi, że był to mecz cztero-, a nie pięciosetowy.

 

Po zakończeniu kariery Ganew pozostał przy siatkówce jako działacz. Od 13 marca 2020 roku jest prezesem Bułgarskiej Federacji Piłki Siatkowej.

Przejdź na Polsatsport.pl
ZOBACZ TAKŻE WIDEO: Okiem Diabła. Lemański

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie