Ósme miejsce sztafety biegowej, dziewiąte Oliwii Gołaś i Andrzeja Stasika w slalomie. Teraz matura!

Zimowe

Drużyna biegaczy w składzie: Krzysztof Plewa, Piotr Garbowski (z przewodnikiem Jakubem Twardowskim), Błażej Bieńko (z Michałem Lańdą) i Aneta Kobryń (z Bartłomiejem Puto) zajęła ósme miejsce w sztafecie 4 x 2,5 km open. Natomiast wśród paraalpejczyków Oliwia Gołaś z przewodnikiem Andrzejem Stasikem zajęli dziewiąte miejsce w slalomie w grupie osób z niepełnosprawnością wzroku.

Narciarka w kombinezonie w biało-czerwonych barwach Polski zjeżdża na nartach po stoku, pokonując tyczki.
fot. materiały prasowe
Oliwia Gołaś

- W pierwszym przejeździe popełniłam błąd na przełamaniu, drugi przejazd był lepszy. Mogłam wyprzedzić Greczynkę Evę Nikou i skończyć na ósmym miejscu, bo z nią wygrywałam. Wiem, że stać mnie na więcej, ale ostatecznie jestem zadowolona ze startu na igrzyskach. Ważne, że kończymy w Top 10 – mówiła na mecie Oliwia Gołaś.

 

ZOBACZ TAKŻE: Za nami pierwszy dzień mistrzostw Polski! Semirunnij i Braun na prowadzeniu

 

Jej przewodnik też odnotował u siebie niewielkie błędy.

 

- W pierwszym przejeździe za bardzo odjeżdżałem Oliwce. W drugim byliśmy już lepiej zsynchronizowani. Jestem z nas dumny. Ważne, że skończyliśmy, bo przecież w slalomie gigancie nas zdyskwalifikowano za falstart. Cieszę się, że tamten bolesny zawód nie przełożył się na dzisiejszy start – podkreślił Andrzej Stasik.

 

- Andrzej pracował dwa dni nade mną, bo był to spory zawód, miałam dobre przejazdy, a zaważył kosmetyczny błąd, któremu nie byłam winna. Pewnie pomogła też trochę ulga po medalu Michała, którego startem stresowałam się bardziej niż swoimi. Wczoraj nie świętowaliśmy z rodziną jego sukcesu, tylko grzecznie poszliśmy do wioski spać, bo czekała nas pobudka o 5 rano. Ale dziś już łapiemy wreszcie oddech, stres odpłynął i będziemy świętować zarówno brąz Michała, jak i nasz występ – dodała Oliwia.

 

Slalom wygrała Austriaczka Veronika Aigner, dla której był to czwarty złoty medal tych igrzysk. Drugie miejsce zajęła jej rodaczka, Elina Stary, a trzecie Słowaczka Alexandra Rexova.

 

Cieszyć się z tego, co jest

 

Z występu naszej reprezentantki zadowolony był trener kadry paraalpejczyków, Michał Kłusak.

 

- Dobrze oceniam występ Oliwki w slalomie. Oceniałbym bardzo dobrze, gdyby weszła do czołowej ósemki. Popełniła drobny błąd w pierwszym przejeździe. W drugim na początku odrabiała stratę, ale potem pojechała nieco zachowawczo. Nie mogę jej za to winić, bo warunki były dziś bardzo trudne – śnieg z deszczem, a na górze mgła sprawiały, że mając przecież problem z wzrokiem, widziała na trasie jeszcze mniej – mówił na mecie trener Kłusak.

 

Start Oliwii obserwował także jej brat, Michał, który dzień wcześniej zdobył brąz w slalomie gigancie.

 

- Bardzo się cieszę, że Oliwia kończy igrzyska w pierwszej dziesiątce. Jest jeszcze bardzo młoda i występ tu był dla niej ogromnym stresem, z którym musi jeszcze nauczyć się sobie radzić. Oni z Andrzejem nie mają tylu wyjeżdżonych zawodów w pucharze świata, co my z Kacprem Walasem. Nie mają takiego doświadczenia z obyciem startowym jak my, a nam zgranie się zajęło cztery lata – mówił Michał Gołaś. – Wiadomo, że mogło być lepiej, ale zawsze może też być gorzej. Przecież przydarzył im się tu falstart w gigancie, więc trzeba się cieszyć z tego, co jest – dodał.

 

Zaufać sobie

 

Oliwia z Andrzejem są z rocznika 2007. Są więc na początku kariery. Jak wiele mogą poprawić? Czy za cztery lata na igrzyskach w Alpach Francuskich będą w stanie rywalizować o podium?

 

- Mają po 18 lat i to dopiero początek ich drogi. To nie jest kwestia umiejętności, bo Oliwka bardzo dobrze jeździ na nartach. Ale ona nie do końca sama sobie ufa. Musi to zaufanie do siebie wypracować. Musi się nauczyć wychodzić ze strefy komfortu, podejmować ryzyko – mówiła asystentka trenera, Magdalena Kłusak. – No i muszą się jeszcze zgrać ze swoim przewodnikiem Andrzejem, ale docierają się praktycznie z każdym startem.

 

- Z własnego doświadczenia wiem, że najważniejsze jest obycie z najważniejszymi zawodami, jak najwięcej startów w pucharze świata. Trzeba popełnić po drodze ileś błędów, z których się wyciągnie naukę. W narciarstwie alpejskim rezultat nigdy nie przychodzi ot tak, z dnia na dzień, trzeba go po prostu wypracować – podkreślił brat Oliwii, Michał.

 

- Oczywiście, do poprawy są też kwestie techniczne. Oliwia musi się zbliżyć do bramek, atakować je ciałem. Ale to przyjdzie z czasem – dodał trener Michał Kłusak.

 

Matura to bzdura

 

Teraz Oliwię i Andrzeja czekają egzaminy maturalne. Co wyzwala w nich większy stres, start na igrzyskach paralimpijskich czy myśl o zbliżającej się maturze?

 

- Wysiłek na pewno będzie większy, bo narty idą nam lepiej niż nauka. Ale stresu nie będzie, a na pewno nie będzie taki, jak przez trzy ostatnie dni. Ja podchodzę do tego na luzie. To był ciężki rok treningów, wszystko podporządkowaliśmy startom na igrzyskach, a nie da się rozdwoić. Poświęcałam na naukę może parę dni w miesiącu. Teraz po prostu przysiądę, zakuję i zdam – zapewniała Oliwia.

 

- Matura przy igrzyskach to lekki pikuś. Kiedy patrzę w dół na trasę, stojąc w bramce startowej, odpowiedzialny za siebie i Oliwię, to to jest dopiero "spina". Na pewno takiej nie będzie na egzaminach. Jestem przekonany, że dobrze nam pójdą – dodał Andrzej.

 

Może i przygotowania do igrzysk były dla nich ważniejsze, niż nauka do matury, ale swoich studniówek nie odpuścili. Żeby na nich być, zrezygnowali w styczniu tego roku z występu w zawodach pucharu świata w Feldbergu.

 

- To był trudny wybór, bo obie imprezy się na siebie nałożyły. Ja już raz byłam czwarta w Feldbergu, więc uznałam, że już z tylu szkolnych rzeczy zrezygnowałam, taki mam słaby kontakt z przyjaciółmi… A studniówka to jest coś, co się pamięta do końca życia i zdarza się raz! Nawet na igrzyska będę miała szansę pojechać więcej niż raz – tłumaczyła Oliwia.

 

Na miarę możliwości

 

W sobotę odbył się także bieg sztafetowy open, w którym wzięła udział polska drużyna. Odcinki po 2,5 km mieli do pokonania kolejno: Krzysztof Plewa, Piotr Garbowski (z przewodnikiem Jakubem Twardowskim), Błażej Bieńko (z Michałem Lańdą) oraz Aneta Kobryń (z Bartłomiejem Puto).

 

Po pierwszej zmianie, w której zobaczyliśmy startującego na siedząco Krzysztofa Plewę, nasza sztafeta była na dziesiątym miejscu.

 

- Spodziewaliśmy się, że nie będzie go stać na wiele, bo to jest tylko 2,5 km, a Krzysiu też już swoje lata ma. Sprinterem żadnym nie jest, nawet go pod tym kątem nie przygotowywaliśmy tak naprawdę. Dla niego to było takie przetarcie przed jutrzejszym biegiem na 20 km – podkreślił Wiesław Cempa, trener kadry paranarciarzy biegowych.

 

Świetnie pobiegli na drugiej zmianie Piotr Garbowski z przewodnikiem Jakubem Twardowskim. Wyprowadzili Polaków na siódmą pozycję.

 

- To był taki dość mocny punkt sztafety. Piotr miał za zadanie przedostać się do przodu, a później mieliśmy to utrzymać – wyjaśniał taktykę trener Cempa.

 

Mało tego, że udało się to utrzymać, to po biegu Błażeja Bieńki i Michała Lańdy nasza reprezentacja awansowała na miejsce szóste.

 

- Tutaj chodziło o utrzymanie pozycji, żeby Anetę można było puścić na trasę z jak największą przewagą, by ci, którzy byli z tyłu, nie podjęli już z nią walki – mówił Wiesław Cempa.

 

Startująca jako ostatnia Aneta Kobryń z przewodnikiem Bartłomiejem Puto nie miała jednak łatwego zadania. Musiała rywalizować z niemal samymi mężczyznami. Wpadła na metę tuż za Japończykiem Taikim Kawayoke i padła zmęczona na śnieg. Udało jej się jednak utrzymać drużynę w czołowej ósemce.

 

- Patrząc realnie, w grę wchodziło miejsce między szóstym a ósmym, wyżej na dziś na pewno nie. Nie spodziewaliśmy się więc cudów. Wszyscy pobiegli na miarę swoich możliwości i zrealizowali plan minimum – podsumował trener Wiesław Cempa.

 

Bieg sztafetowy wygrali Chińczycy, którzy na ostatniej zmianie nieznacznie wyprzedzili drugich na mecie Niemców. Trzecie miejsce zajęli Norwegowie, choć mało brakowało, by dosłownie na ostatnich metrach Thomasa Oxaala, którego przewodnik, Geir Ledvik, cieszył się już z medalu, szaleńczą szarżą wyprzedził Ukrainiec Serafym Drahun. Norweg w ostatniej chwili przyspieszył i reprezentacja Norwegii wygrała o 0,2 sek.

Informacja prasowa
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie