Jest dalszy ciąg afery ws. Senegalu. Będzie odwołanie. "Świat wie"
Senegalska federacja uznał za niesprawiedliwą wtorkową decyzję Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CAF), która zweryfikowała wynik finału tegorocznego Pucharu Narodów Afryki jako walkower 3:0 na korzyść Maroka i zapowiedział apelację do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) w Lozannie.

"Senegalski Związek Piłki Nożnej potępia niesprawiedliwą, bezprecedensową i niedopuszczalną decyzję, która dyskredytuje cały afrykański futbol" – napisała organizacja w oświadczeniu opublikowanym w internecie.
"Żeby bronić swoich praw i interesów senegalskiej piłki nożnej, federacja jak najszybciej rozpocznie procedurę odwoławczą przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu (CAS) w Lozannie" – dodano.
Oburzenia zmianą wyniku nie kryli też senegalscy piłkarze.
"Świat wie, kto jest prawdziwym mistrzem" - napisał na platformie społecznościowej Sadio Mane, a jego koledzy drwią z rywali nazywając ich "płaczkami". Z kolei na koncie internetowym reprezentacji Senegalu przypomniano obrazki z... mistrzowskiej fety.
"Senegal - mistrz Afryki 2025" - nie ma wątpliwości kadrowicz Pathe Ciss, który wpis opatrzył niezliczoną liczbą flag narodowych.
Odebranie tytułu Senegalowi jest także głównym tematem lokalnych mediów.
"Dowcip stulecia" - ocenił dziennik „Le Soleil”, a gazeta "Sud Quotidien" napisała o "szokującej decyzji CAF, która wywołała wstrząs w całym kraju".
Augustin Senghor, były prezes senegalskiej federacji i członek Komitetu Wykonawczego CAF, zaznaczył, że "bez względu na wszystko Senegal zatrzyma trofeum". "Afryka i świat uznają prawdziwych zwycięzców" - ogłosił.
18 stycznia w finale mistrzostw Afryki w Rabacie Senegal wygrał z drużyną gospodarzy 1:0. Teraz, po dwóch miesiącach, został ukarany za opuszczenie murawy przez piłkarzy na kilkanaście minut, gdy protestowali oni przeciw decyzji sędziego. W uzasadnieniu decyzji CAF wskazała na odpowiednie artykuły regulaminu, które stanowią, że "jeśli z jakiegokolwiek powodu drużyna odmawia gry lub opuszcza boisko przed zakończeniem regulaminowym czasu gry bez zgody sędziego, uznaje się ją za przegraną i wyklucza z rozgrywek".
Pod koniec decydującego spotkania doszło do niecodziennych wydarzeń. Sędzia po weryfikacji VAR podyktował rzut karny dla Maroka. Zaczęły się przepychanki na murawie oraz zamieszki na trybunach. Część senegalskich fanów starła się ze służbami porządkowymi. Z decyzją arbitra o "jedenastce" dla gospodarzy nie pogodzili się piłkarze Senegalu, którzy na znak protestu opuścili murawę. Przerwa trwała kilkanaście minut.
Ostatecznie zawodnicy, głównie po namowach gwiazdy swojej ekipy Sadio Mane, wrócili na boisko, a do wykonania rzutu karnego podszedł najskuteczniejszy strzelec turnieju Brahim Diaz z Realu Madryt. Napastnik reprezentacji Maroka nie zdołał jednak pokonać bramkarza Edouarda Mendy’ego. Sędzia zarządził zatem dogrywkę, a w niej zwycięstwo ekipie "Lwów Terangi" zapewnił mocnym strzałem pod poprzeczkę pomocnik Pape Gueye.
Kilka dni po finale CAF nałożyła grzywny w wysokości ponad miliona dolarów, zawiesiła trenera reprezentacji Senegalu Pape Thiawa oraz zawodników obu drużyn.
W trakcie meczu dochodziło do wielu innych kuriozalnych sytuacji. Marokańscy chłopcy do podawania piłek próbowali przejąć ręcznik używany przez bramkarza Senegalu w celu odwrócenia jego uwagi. Z kolei kibice próbowali wtargnąć na boisko, piłkarze przepychali się za linią boczną, a dziennikarze z obu krajów bili się w strefie dla prasy.
Przejdź na Polsatsport.pl