Cała Hiszpania mówi tylko o Szczęsnym. Oto, co myślą o nim kibice
- On jest w Barcelonie pewnego rodzaju fenomenem - przyznał dziennikarz Ivan San Antonio w rozmowie WP SportoweFakty, odnosząc się do Wojciecha Szczęsnego. I dodał: - Myślę, że ludzie chcieliby być trochę jak on.

Wojciech Szczęsny niespodziewanie musiał zastąpić Joana Garcię w końcówce czwartkowego spotkania Ligi Mistrzów z Newcastle. Był to dla niego pierwszy występ od listopada, kiedy zagrał przeciwko Celcie Vigo.
ZOBACZ TAKŻE: Lewandowski wśród legend! Niewiele brakuje do przejścia do historii
Kiedy Polak wchodził na boisko, cały stadion zaczął skandować: "Szczęsny fumador (po polsku - palacz)". Hiszpański dziennikarz Ivan San Antonio powiedział, że to "wyraz ogromnej sympatii do Wojtka".
- On jest w Barcelonie pewnego rodzaju fenomenem. Trudno mi to logicznie wytłumaczyć, ale ludzie go uwielbiają. Pomiędzy nim, a kibicami jest więź. Kibice się z nim utożsamiają - przyznał w rozmowie z WP SportoweFakty.
35-latek zaimponował tamtejszej społeczności swoim podejściem do życia.
- Wojtek ma osobowość, charyzmę. Myśli podobnie, jak ludzie w mieście: traktuje swoje obowiązki profesjonalnie, chce wygrywać trofea, na boisku pokazuje dobrą formę, ale przy tym wszystkim żyje jak normalny człowiek - tłumaczył dziennikarz katalońskiego "Sportu".
Na tym jednak nie poprzestał. - Nie ma wizerunku niedostępnego piłkarza, a wręcz przeciwnie - wygląda, jakby niczym się nie przejmował. Tym wzbudza uśmiech innych. Pokazuje się z papierosem, jara. Ta przyśpiewka "Szczęsny fumador" jest wyrazem sympatii do niego - chwalił naszego bramkarza.
- Myślę, że ludzie chcieliby być trochę jak on: osiągnąć taki status, a przy tym zachowywać się zupełnie naturalnie, jak chłopak z osiedlowej ławki. Do tego jest też bardzo pomocny, wspiera Garcię, a gdy wchodzi na boisko, nie zawodzi - podsumował.
Przejdź na Polsatsport.pl
