Za nami mistrzostwa Polski! Kolejne medale rozdane
Felix Pigeon (AZS Politechnika Opolska) i Kornelia Woźniak (UKS Orlica Duszniki-Zdrój) zostali najlepszymi zawodnikami w klasyfikacji wielobojowej mistrzostw Polski w short tracku, które w niedzielę zakończyły się w Gdańsku.

W ostatnim dniu zawodów Pigeon przypieczętował sukces wygraną w finale na 1000 m. Wśród kobiet na tym dystansie triumfowała Michalina Wawer (UKS Short Track MOSiR Giżycko). Złota w zmaganiach kobiecych i męskich sztafet zgarnęły ekipy Juvenii Białystok.
Rozstrzygnięcia w sobotnich finałach na 500 i 1500 m sprawiły, że kibice mogli z zaciekawieniem czekać na ostatnią, indywidualną konkurencję. Po dwóch dniach mistrzostw na czele stawki wśród mężczyzn byli ex aequo Michał Niewiński (Juvenia Białystok), najlepszy na 1500 m, oraz Felix Pigeon, który nie miał sobie równych na najkrótszym dystansie. Z kolei stawce kobiet w wieloboju przewodziły Kornelia Woźniak, zwyciężczyni w finale 500 m, oraz Ada Majewska (Juvenia Białystok), która w świetnym stylu przypomniała się publiczności, wygrywając na 1500 m. I to między nimi w niedzielę miała się rozegrać kwestia tytułów.
Liderzy wielobojowych klasyfikacji nie zawiedli i w komplecie zwyciężyli w ćwierćfinałach. Nieoczekiwanie z rywalizacji w półfinale wycofał się Niewiński. Głównym faworytem do zwycięstwa stał się zatem Pigeon, który odprawił rywali najpierw w półfinale, a następnie w wyścigu o medale. Drugi na metę w finale 1000 m wpadł Franciszek Izbicki (Juvenia Białystok), a trzeci Oskar Soltau (Stoczniowiec Gdańsk). W klasyfikacji wielobojowej wygrał Pigeon (89 pkt) przed Niewińskim (55 pkt) i Izbickim (47 pkt).
– To ostatnie ważne zawody w tym sezonie i chciałem tu przyjechać zmierzyć z młodszymi zawodnikami, a przy okazji podzielić się doświadczeniem. Cieszę się, że udało mi się wygrać pierwszy raz w wieloboju – podsumował Pigeon, który jest zadowolony z wyników osiągniętych w ostatnich miesiącach. – To był mój najlepszy sezon. Zrobiłem duże postępy i w przyszłości regularnie chciałbym pojawiać się w finałach, bo to pierwszy krok, aby stawać częściej na podium – dodał lider polskiej kadry.
Zwroty akcji przybrał za to kobiecy finał 1000 m. Na mecie jako pierwsza zameldowała się Majewska, jednakże w wyniku decyzji sędziów została wykluczona za nieprzepisowy atak. Na werdykcie arbitrów skorzystały inne zawodniczki. Złoto zdobyła ostatecznie Michalina Wawer, srebro Natalia Bielicka (Stoczniowiec Gdańsk), a brąz Laura Michalska (Akademia Sportowego Rozwoju Natalii Czerwonki Lubin). Tuż za nimi uplasowała się Woźniak, wypchnięta na przedostatnim okrążeniu właśnie przez Majewską. Finalnie to więc 18-latka, a nie jej starsza koleżanka mogła się cieszyć z wygranej w wieloboju (63 pkt). Majewska uplasowała się w nim jako druga (60 pkt), zaś na najniższym stopniu podium stanęła Bielicka (47 pkt), która dzięki wyższym miejscom w poszczególnych konkurencjach wyprzedziła czwartą Wawer (47 pkt).
– Na pewno plan na bieg był ten inny, ale short track jest nieprzewidywalnym sportem i nie mogłam za dużo zrobić. Podczas biegu nie do końca wiedziałam, z której strony jechały dziewczyny, ale cieszę się, że chociaż na 500 m udało mi się zdobyć złoty medal, bo to niewątpliwie mój koronny dystans i na tym najbardziej mi zależało – mówiła Woźniak, czwarta zawodniczka tegorocznych MŚ juniorów na 500 m, a także zwyciężczyni juniorskiego PŚ na tym dystansie. 18-letnia zawodniczka systematycznie zbiera doświadczenia ze ścigania z najlepszymi na świecie, albowiem w tym sezonie pełniła rolę rezerwowej w pierwszej reprezentacji Polski, a przed tygodniem w Montrealu debiutowała w MŚ seniorów. Wysokie umiejętności i ciągły rozwój Woźniak dostrzegają trenerzy kadry narodowej i niewykluczone, że w nowym sezonie wzrośnie jej rola wśród seniorek. – Po Salt Lake City jest lekki niedosyt, bo liczyłam na jakikolwiek medal MŚJ. Został mi jeszcze jeden sezon w kategorii juniorskiej i mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się odegrać – dodała zawodniczka UKS Orlica Duszniki-Zdrój.
W niedzielnych finałach sztafet pokaz mocy zademonstrowali łyżwiarze białostockiej Juvenii. Ekipa z Podlasia za sprawą Majewskiej, Darii Daszuty, Oliwii Bobier i Zuzanny Rutkowskiej triumfowała w zmaganiach kobiet, a podium uzupełniły zespoły ASRNC Lubin (Agata Kobus, Michalska, Hanna Papis, Lena Weryszko) i Juvenii II (Milena Kania, Pola Dryl, Maja Grodzka, Maria Skarżyńska). Dwa podejścia w finale musieli zaliczyć uczestnicy finału męskich sztafet, albowiem za pierwszym razem, na jednym z okrążeń doszło do… zderzenia Niewińskiego z wirażowym. Sędziowie nakazali powtórkę, a w niej bezkonkurencyjni byli zawodnicy Juvenii (Niewiński, Paweł Adamski, Izbicki, Dominik Palenceusz). Tuż za nimi finiszowała AZS PO Opole (Filip Hyjek, Felix Pigeon, Brajan Skrzypiec, Noel Vreuls) i druga ekipa Juvenii (Szymon Etel, Adam Makuch, Mateusz Mikołajuk, Nataniel Moskwa).
Krajowe mistrzostwa w Gdańsku były ostatnią imprezą dla naszych reprezentantów. W kończącym się sezonie nasi reprezentanci zdobyli po dwa medale w World Tourze oraz ME w Tilburgu. W drugim WT w Montrealu brąz wywalczyła nasza sztafeta mieszana, zaś w ostatnich zawodach z tego cyklu w Dordrechcie na najniższym stopniu podium na 500 m stanął Pigeon. Z kolei podczas europejskiego czempionatu w Tilburgu srebro zdobyła sztafeta mieszana, natomiast brąz przypadł sztafecie mężczyzn. Medalu zabrakło niestety na igrzyskach w Mediolanie. Na dystansie 500 m ósme miejsce zajął Pigeon, a na dziewiątej pozycji na 1000 m uplasował się Niewiński. Duże nadzieje wiązane były ze startem sztafety mieszanej, która rok temu na MŚ w Seulu była trzecia. We Włoszech odpadła w ćwierćfinale i ostatecznie została sklasyfikowana na dziewiątym miejscu.
– Igrzyska nie do końca były dla nas udane. Są wyniki Feliksa i Michała, z których powinniśmy się cieszyć, natomiast jeśli chodzi o sztafetę, to te rezultaty były rozczarowujące. Mamy świadomość, że byliśmy na wyższym poziomie sportowym. W przyszłości nie możemy sobie pozwolić na takie błędy – wskazywała Urszula Kamińska, trenerka seniorskiej reprezentacji Polski.
– Liczyłem, że rzeczywiście w Mediolanie będą finały A i bezpośrednia walka o medale. Trzeba jednak zauważyć, że co igrzyska pniemy się w short tracku i tak też było we Włoszech. Po poprzednim sezonie z trzema medalami MŚ mieliśmy ogromną chrapkę na historyczne, olimpijskie podium i liczyliśmy na to, że kwalifikacje na igrzyska pójdą zdecydowanie lepiej. Teraz czas na podsumowanie, co wyszło dobrze, a co trzeba poprawić, żeby kolejne czterolecie było jeszcze lepsze, żebyśmy na koniec następnej olimpiady cieszyli się z medalu – dodał z kolei Rafał Tataruch, prezes zarządu Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Najjaśniejszą postacią seniorskiej kadry w ostatnich miesiącach był Pigeon, który ponadto był ósmy na 500 m podczas igrzysk olimpijskich w Mediolanie, a tydzień temu na MŚ w Montrealu zajął siódme miejsce na tym dystansie.
– W tym sezonie prezentował wysoką formę i skuteczność w swoich biegach. Felix ma doświadczenie, szkolił się w juniorskich kadrach Kanady, gdzie ten poziom na poszczególnych etapach szkolenia jest bardzo wyrównany, co daje mu lekką przewagę w stosowaniu rozwiązaniu taktycznych. W trakcie biegów dokonuje trafne wybory, w ułamku sekundy jest w stanie ocenić i podjąć decyzję. To jego bardzo mocna strona – mówiła Kamińska.
Z kolei w kadrze juniorów liderką była bez wątpienia Woźniak. W premierowej odsłonie PŚJ w Astanie ex aequo z Koreanką Songmi Oh zwyciężyła w finale 500 metrów kobiet. Z kolei w następnym tygodniu w stolicy Kazachstanu zawodniczka UKS Orlica Duszniki-Zdrój również błyszczała na swoim koronnym dystansie. W pierwszym rozdaniu na 500 m Woźniak była druga, a dzień później nie miała już sobie równych i sięgnęła po drugie złoto w tym sezonie. Co więcej, Woźniak w finale kobiecych sztafet wraz z Anną Falkowską, Michaliną Wawer i Hanną Mazur sięgnęła po brąz. Biało-czerwoni zakończyli więc dwa weekendy startów w Kazachstanie z dorobkiem aż czterech medali, a mogło być jeszcze lepiej, gdyż kilkukrotnie blisko podium w indywidualnej rywalizacji byli m.in. Wawer czy Krzysztof Mądry. Z kolei na MŚJ w Salt Lake Woźniak była czwarta na 500 m, a kobieca sztafeta była piąta.
– Kornelia przez wiele lat uprawiała trzy dyscypliny, nie tylko short track, ale i rolkarstwo i łyżwiarstwo szybkie. W tym sezonie postawiła bardziej na krótki tor i to się opłaciło, bo naprawdę prezentowała naprawdę wysoką formę w trakcie PŚJ. Cieszę się, że widzę nowe pokolenie dziewcząt, które będą zasilały kadrę narodową. To wartość dodana, która będzie inspirowała i motywowała starsze zawodniczki do rozwoju, bo wiemy, że zdrowa konkurencja zawsze napędza wzrost wyników – opowiadała Kamińska.
– Przychodząc osiem lat temu, to w związku nawet nie funkcjonowała kadra juniorska, więc troszeczkę trwało zbudowanie całej struktury szkoleniowej, ale po tym okresie jesteśmy zadowoleni. Juniorzy zrobili ogromny postęp, funkcjonuje reprezentacja, a także bezpośrednie zaplecze kadry w postaci kadry JST. Jedyny problem, z jakim się borykamy, to infrastruktura. Ogromnym problemem jest znalezienie dodatkowych godzin na treningi w ośrodkach szkoleniowych, bo na lodowiskach funkcjonuje nie tylko short track, ale i łyżwiarstwo figurowe, hokej czy ślizgawki dla mieszkańców. Jeżeli chcielibyśmy postawić na rozwój łyżwiarstwa szybkiego i short tracku, to musimy walczyć w ministerstwie o to, żeby plan rozwoju infrastruktury dla łyżwiarstwa został nazwany strategicznym, bo bez tego nie będzie rozwoju. A jest o co walczyć, bo przecież są aż 72 szanse medalowe na igrzyskach – uzupełnia Tataruch, który niebawem zakończy drugą kadencję na stanowisku prezesa PZŁS. Nowy zarząd związku zostanie wybrany 25 kwietnia podczas sprawozdawczo-wyborczego zjazdu delegatów w Warszawie.
Przejdź na Polsatsport.pl
