Adam Małysz zdradza szczegóły po koszmarnym upadku Kacpra Tomasiaka. "Szczególnie ucierpiał kark"
- Dzisiaj mają wypisać Kacpra z norweskiego szpitala. Faktycznie w niedzielę przeszedł wszystkie badania, one wypadły pomyślnie. Oczywiście, Kacper będzie obolały, ucierpiał zwłaszcza kark od uderzenia, ale tak działają mięśnie, zaczynasz się spinać, gdy uderzasz głową. Kark się napręża, spina, po to, żeby za mocno nie uderzyć głową – powiedział nam prezes PZN-u Adam Małysz.

Michał Białoński: Polsat Sport: W niedzielę całej Polsce zamarły serca, gdy Kacper Tomasiak, po locie na 196 m, zaliczył groźny upadek w Vikersund. Pewnie zeskok nie był zbyt twardy i równy. Dlaczego doszło do tego upadku?
Adam Małysz, prezes PZN-u: To był jednak błąd Kacpra, gdyż przykantował lewą nartę podczas telemarku. Wylądował normalnie, odjechał jeszcze około pięciu metrów i dopiero później odjechała mu lewa narta. Ostatecznie ciężko mi wyrokować, bo zeskok faktycznie był dosyć miękki. Być może przeszkodziła mu nierówność w postaci śladu po lądowaniu kogoś innego.
Z jednej strony to błąd Kacpra, z drugiej, przy tych prędkościach na skoczniach mamucich ciężko jest się utrzymać na nogach, jeśli ci narta przykantuje wciągnąć ją z powrotem, bo opór jest bardzo duży.
ZOBACZ TAKŻE: Adam Małysz przestrzega! „Nie możemy tego zaprzepaścić! Będą chcieli ‘rozszarpać’ Kacpra Tomasiaka”
Podczas Cafe Skoki w Wiśle uczulał nas pan, że na skoczniach do lotów prędkości są dużo większe niż na normalnych obiektach. Zatem tu nawet po udanym lądowaniu trzeba się mieć na baczności aż do samego zahamowania?
Zdecydowanie tak, koncentracja musi być do końca. Nie wolno sobie pozwolić na rozluźnienie, bo wtedy najczęściej coś się może wydarzyć.
Z informacji taty Kacpra pana Wojciecha wynika, że badania w szpitalu na szczęście nie wykazały żadnych złamań. Gdy opadła adrenalina, Kacper zaczął odczuwać ból, stłuczenia są z pewnością mocne. Jaki jest stan na poniedziałkowe przedpołudnie?
Wiem tyle, że dzisiaj mają wypisać Kacpra ze szpitala. Faktycznie w niedzielę przeszedł wszystkie badania, one wypadły pomyślnie. Oczywiście, Kacper będzie obolały, ucierpiał szczególnie kark od uderzenia, ale tak działają mięśnie, zaczynasz się spinać, gdy uderzasz głową. Kark się napręża, spina, po to, żeby za mocno nie uderzyć głową. To jest rzecz dosyć normalna. Obolały będzie, ale na szczęście, odpukać, nic się strasznego nie stało i to jest najważniejsze.
Teraz tylko pytanie, czy zdąży na dzisiejszy samolot, by wrócić z całą ekipą. Jeśli nie, to wróci kolejnym lotem.
Kolejne pytanie, które się ciśnie na usta, to czy prawa narta nie powinna się również wypiąć podczas upadku?
Teoretycznie wszystkie przepisy i homologacje przy sprzęcie mówią, że narty powinny się szybko odpiąć. Ale trzeba brać poprawkę na prędkości, jakie są na największych skoczniach. Dlatego zawodnicy zawsze podkręcają ustawienia zapięć. Podobnie się dzieje w narciarstwie alpejskim: zawodnik wyczynowy nie ustawia zapięć na tyle kilogramów, ile waży, tylko na więcej.
Chodzi o to, żeby przy przeciążeniach na zeskokach, czy zakrętach narta sama się nie wypięła?
Dokładnie tak. I tak samo jest w skokach. Dlatego często zawodnicy robią jeszcze dodatkowe własne zabezpieczenia, które powodują, że nawet jak się narta jakimś cudem wypnie w powietrzu, to będzie się trzymała na jakimś sznurku. Dlatego ja bym nie szedł w tę stronę i nie dopatrywał się problemu w tym, że druga narta Kacpra się nie wypięła a powinna. To jest sprawa bardziej indywidualne i zależy od tego, jak sam zawodnik ustawi swój sprzęt. Możesz ustawić, że już przy lekkim zakantowaniu wypną ci się obydwie narty, ale to jest również niebezpieczne.
Jeśli się okaże, że Kacper będzie całkowicie zdrów i miną mu dolegliwości bólowe, to pan byłby za tym, żeby on wystartował w ostatnich zawodach sezonu w Planicy? Czy lepiej, żeby całkiem doszedł do siebie i zakończył już sezon. Z drugiej strony złapanie byka za rogi od razu, w kolejny weekend może spowodować, że na przerwą między sezonami zawodnik uda się z lepszym nastawieniem mentalnym, bo jego ostatni skok nie wiązał się z bolesnym upadkiem z Vikersund.
Szczęście w nieszczęściu jest takie, że upadek Kacpra nie był drastyczny w fazie lotu, tylko już po lądowaniu, przy odjeździe, więc to nie ma większego znaczenia. Oczywiście, jestem zwolennikiem teorii, że po każdym upadku dobrze oddać udane skoki, szczególnie teraz, w końcówce sezonu. Chodzi o to, żeby poczuć, że wszystko jest w porządku. Wtedy można odwiesić narty na kilka tygodni na półkę i do kolejnego sezonu przystąpić z "czystą" głową.
Ale czy Kacper wystartuje w Planicy? W tej sprawie byłbym dosyć sceptyczny.
Dlaczego?
Wiemy, jaka to skocznia. Spośród mamutów najbezpieczniejszy jest mimo wszystko ten w Vikersund, gdzie leci się nisko nad zeskokiem, zazwyczaj nie ma tam porywistych wiatrów jak w Planicy, gdzie panuje już wiosna i tam trzeba bardzo uważać.
Ale jeśli wszystko będzie dobrze, to mam nadzieję, że Kacper wystartuje w mojej drużynie podczas Red Bull Skoków w Punkt w Zakopanem 1 kwietnia. Tam będzie miał na pewno możliwość pozytywnego zakończenia sezonu.
Przejdź na Polsatsport.pl
