Czerwony alert w Planicy! Zawody PŚ w skokach pod znakiem zapytania
Ostatni weekend obecnego sezonu Pucharu Świata w Planicy stoi pod znakiem zapytania ze względu na ekstremalne warunki atmosferyczne panujące na skoczni. W związku z obfitymi opadami śniegu oraz niebezpiecznymi podmuchami wiatru, lokalne służby wydały najwyższy, czerwony alert meteorologiczny.

Zamiast wiosennej aury na słoweńskim "mamucie" zapanowały iście zimowe warunki. Gęsty śnieg, padający od wczesnych godzin porannych, wymusił na organizatorach odwołanie jednej z sesji treningowych i opóźnił start kwalifikacji o blisko 45 minut.
Podczas próbnych lotów lepiąca się do nart pokrywa śnieżna sprawiała zawodnikom ogromne trudności przy lądowaniu. Prowadziło to do bardzo niebezpiecznych sytuacji, czego przykładem był między innymi upadek Szwajcara Felixa Trunza.
ZOBACZ TAKŻE: Aż się łezka w oku kręci! Co za słowa Piotra Żyły o Kamilu Stochu
Najlepszym z reprezentantów Polski na tym etapie zmagań okazał się Piotr Żyła, który ostatecznie zajął pozycję w czwartej dziesiątce stawki. Pozostali Biało-Czerwoni zaprezentowali się znacznie słabiej. Występu do udanych z pewnością nie zaliczą Dawid Kubacki i debiutujący na obiekcie mamucim Klemens Joniak. Obaj nie wywalczyli bowiem przepustki do piątkowego konkursu indywidualnego.
Prognozy pogody na kolejne dni wciąż budzą niepokój. Słoweńska Agencja Ochrony Środowiska wydała dla całego regionu najwyższy, czerwony alert. Służby meteorologiczne przewidują porywy wiatru osiągające prędkość nawet 140 kilometrów na godzinę.
Wichury niosą ze sobą ryzyko łamania drzew oraz uszkodzenia infrastruktury. Mimo tego, oficjalny harmonogram na piątek pozostaje bez zmian. Wciąż zakłada on przeprowadzenie porannych skoków kobiet oraz popołudniowej rywalizacji mężczyzn.
Przejdź na Polsatsport.pl
