Z tego dołka może nie wybrnąć! Legendarny sportowiec ma kłopoty. Zareagował nawet Trump
Tiger Woods, legenda golfa, który w piątek uległ wypadkowi drogowemu, został zwolniony za kaucją kilka godzin po zatrzymaniu pod zarzutem prowadzenia pojazdu pod wpływem środków odurzających - poinformowała policja na Florydzie. Do zdarzenia doszło w pobliżu domu Woodsa, na Jupiter Island.

Według lokalnych władz, na które powołuje się AP, samochód Woodsa uderzył w ciężarówkę, po czym przewrócił się na bok. Sportowiec nie odniósł obrażeń, ale policjanci stwierdzili u niego „oznaki upośledzenia”. Test na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu nie wykazał jego śladów, ale Woods odmówił poddania się badaniu moczu, co skutkowało zatrzymaniem.
„Bardzo mi go szkoda. Ma pewne trudności. To bardzo bliski mój przyjaciel. Niesamowity człowiek. Ale ma problemy” – oznajmił poproszony o komentarz prezydent Donald Trump.
Szeryf hrabstwa Martin, John Budensiek, wyjaśnił, że Woods jechał z dużą prędkością na drodze z ograniczeniem do 48 km/h i próbował wyprzedzić pojazd techniczny, gdy doszło do kolizji. Jak zaznaczył, „współpracował (z policją), ale nie zamierzał się samooskarżać”.
Budensiek podkreślił, że Woods po zatrzymaniu był odseparowany od innych osadzonych.
– Odpowie za to, co zrobił, ale nie będzie odbywał kary w warunkach narażających go na niebezpieczeństwo w areszcie – dodał szeryf.
Jak przypomina AP, nie jest to pierwszy przypadek zatrzymania Woodsa za jazdę pod wpływem – w 2017 roku został znaleziony śpiący za kierownicą po zażyciu mieszanki leków przeciwbólowych i przyznał się wówczas do nieostrożnej jazdy. Był to także jego kolejny wypadek drogowy.
Pięćdziesięcioletni Woods wracał ostatnio do gry po serii kontuzji i operacjach kręgosłupa oraz zerwaniu ścięgna Achillesa. Zatrzymanie nastąpiło w momencie, gdy rozważał udział w wielkoszlemowym turnieju Masters oraz dalsze zaangażowanie w zawodach cyklu PGA Tour.
Przejdź na Polsatsport.pl