Selekcjoner miał zawał serca. Dopiero co prowadził zespół w barażach MŚ 2026
Mircea Lucescu, który w czwartek zrezygnował z funkcji selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Rumunii, niedługo później miał zawał serca. 80-letni szkoleniowiec jest w szpitalu w Bukareszcie, a jego stan jest stabilny.

Lucescu trafił do szpitala w niedzielę, gdy zasłabł podczas treningu drużyny narodowej. Trzy dni wcześniej jego podopieczni przegrali z Turcją w półfinale barażu o awans do mistrzostw świata.
ZOBACZ TAKŻE: James Rodriguez trafił do szpitala! Poważne problemy zdrowotne piłkarza
"Rano pacjent miał zawał serca. Został przeniesiony do oddziału ratunkowego i natychmiast otrzymał wymaganą pomoc medyczną i terapeutyczną, zgodnie z obowiązującym protokołem. Obecnie jego stan jest stabilny. Pacjent pozostaje na oddziale kardiologii, gdzie otrzymuje właściwą opiekę medyczną" – napisano w piątkowym oświadczeniu szpitala, który nie zidentyfikował mężczyzny z nazwiska, ale lokalne media ustaliły, że chodzi właśnie o Lucescu.
To jedna z największych legend rumuńskiej piłki nożnej. Był kapitanem reprezentacji w mistrzostwach świata w 1970 roku, a 14 lat później trenerem, gdy drużyna debiutowała w mistrzostwach Europy. W swojej karierze prowadził także kluby we Włoszech, Turcji, Ukrainie i Rosji, był też selekcjonerem Turcji.
W 2024 roku powrócił jako trener ojczystej reprezentacji, aby spróbować awansować z nią do rozpoczynającego się 11 czerwca mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku. Po porażce z Turcją Rumunia straciła na to szansę, a we wtorek przegrała ze Słowacją 0:2 w meczu towarzyskim.
Rumunia będzie jednym z trzech rywali Polski w drugiej dywizji najbliższej edycji Ligi Narodów - obok Szwecji oraz Bośni i Hercegowiny.
Przejdź na Polsatsport.pl
