Chłodne głowy zdecydowały! Zawodnik zabrał głos po przełamaniu
Koszykarze Legii, po trzech wcześniejszych porażkach, po raz pierwszy w tym sezonie pokonali Energę Trefla. - Ten mecz dobrze się oglądało. W kluczowych momentach udało nam się zachować chłodną głowę - powiedział po triumfie w Sopocie 100:93 skrzydłowy Warszawian Michał Kolenda.

W Sopocie doszło do konfrontacji aktualnego zdobywcy Pucharu Polski Trefla z broniącą tytułu Legią. W dodatku Warszawianie są najlepiej spisującą się drużyną na wyjazdach – do tej pory, jako jedyni, odnieśli w halach rywali osiem zwycięstw.
ZOBACZ TAKŻE: Ważne zwycięstwo Legii Warszawa
W tym sezonie Sopociacie trzy razy pokonali rywali. W lutym w Sosnowcu w ćwierćfinale Pucharu Polski 83:80, a wcześniej zwyciężali w Warszawie 88:78 w lidze oraz 96:82 w półfinale krajowego Superpucharu. W poniedziałek we własnej hali ulegli 93:100.
Gospodarze musieli sobie radzić bez kontuzjowanego kapitana Jakuba Schenka oraz Erica Locketta, który w debiucie w spotkaniu w Szczecinie z Kingiem zerwał ścięgno Achillesa. Amerykanin, który przeszedł z Anwilu Włocławek, w tym sezonie nie pojawi się już na boisku. W Legii zabrakło Ojarsa Silinsa.
Trener gości Heiko Rannula podkreślił, że to było, przy wyrównanej czołówce, bardzo ważne zwycięstwo.
- Gratulacje dla kibiców obu drużyn, bo razem stworzyliśmy fajne widowisko oraz dla rywali. Były takie momenty, w których mogli się poddać, a tego nie zrobili. Nasi zawodnicy, którzy weszli z ławki nie zagrali jednak tak, jak tego oczekiwałem, nie dali nam koniecznej energii i fizyczności. Drugą połowę także rozpoczęliśmy bardzo dobrze i tym razem zmiennicy skutecznie się podłączyli i stanęli na wysokości zadania – skomentował.
Z kolei szkoleniowiec gospodarzy Mikko Larkas przyznał bez ogródek, że był to fatalny mecz w obronie w wykonaniu jego zespołu.
- Nie możemy tak grać. Wydawało się, że zdobycie 93 punktów na własnym parkiecie powinno zagwarantować nam łatwe zwycięstwo, tymczasem tak się nie stało. Wszystko to, co sobie mówiliśmy przed spotkaniem, o konieczności twardej walki, także na tablicach, nie udało się zrealizować. Jestem bardzo rozczarowany, przykro jest przegrywać w taki sposób. Szkoda też, że po dobrym występie w Szczecinie nie potrafimy zagrać drugiego tak udanego spotkania – stwierdził.
Najskuteczniejszym zawodnikiem meczu był zdobywca 17 punktów Kolenda, który wcześniej występował w Treflu.
- Zawsze miło wrócić do Ergo Areny, zwłaszcza kiedy odnosi się zwycięstwo. To było ciężkie i bardzo ofensywne spotkanie z obu stron, nie brakowało też fizycznej gry, co rzadko się zdarza. Myślę, że mecz, przy takim nastawieniu i wysokim wyniku, dobrze się oglądało. Moja drużyna była dobrze przygotowana, a w ciężkich chwilach pokazała charakter – zauważył.
29-letni skrzydłowy dodał, że Sopocianom też należą się słowa uznania. Zagrali dobrze, a przy wysokim prowadzeniu Legii potrafili odrobić straty i wrócić do meczu.
- Doprowadzili też do nerwowej dla nas końcówki. Cieszy mnie natomiast coraz większa dojrzałość mojego zespołu, bo w kluczowych momentach udało nam się z chłodną głową znaleźć odpowiednich ludzi na właściwych pozycjach. Dzięki temu w końcówce zaznaczyliśmy swoją przewagę i odnieśliśmy zwycięstwo – podsumował kapitan Legii.



