Gwiazdor wrócił po dwóch miesiącach. Nie uchronił od porażki
Powrót rozgrywającego Stephena Curry'ego po dwumiesięcznej przerwie, spowodowanej kontuzją kolana, nie pomógł koszykarzom Golden State Warriors, którzy przegrali niedzielny mecz u siebie z Houston Rockets 116:117 w lidze NBA.

Curry był najlepszym zawodnikiem swojej drużyny z 29 punktami, ale to nie wystarczyło, by pokonać dobrze prezentujących się Rockets. Do ich zwycięstwa znacząco przyczynił się Alperen Sengun, który zdobył 24 punkty i był tym, którego celny rzut na 11,1 sekundy przed końcem meczu wyprowadził gości na prowadzenie.
ZOBACZ TAKŻE: Zwycięstwo mimo osłabień. Górnik lepszy od Szczecinian
Punktowym liderem zespołu z Houston był Kevin Durant - 31.
Warriors ponieśli czwartą porażkę z rzędu, ale mają już zapewnione miejsce w play-in. Z bilansem 36-42 zajmują 10. lokatę w Konferencji Zachodniej. Rockets są na piątej pozycji z bilansem 49-29 i są już pewni gry w play off.
Kolejną przegraną zanotowali koszykarze Los Angeles Lakers, którzy co najmniej do końca sezonu zasadniczego będą musieli sobie radzić bez kontuzjowanych liderów Luki Doncicia i Austina Reavesa. W niedzielę ulegli na wyjeździe Dallas Mavericks 128:134.
Cooper Flagg, po historycznym występie, w którym zdobył 51 punktów, zaliczył w niedzielę kolejny znakomity mecz, tym razem z dorobkiem 45 punktów, 9 asyst i 8 zbiórek i poprowadził gospodarzy do zwycięstwa. Po stronie Lakers najlepiej spisał się LeBron James - 30 punktów i 15 asyst. Rozgrywający zespołu z Los Angeles Luke Kennard zaliczył natomiast swój pierwszy triple-double w karierze, notując 15 punktów, 16 zbiórek i 11 asyst.
Mavericks na trzech zakończyli serię porażek. Z bilansem 25-53 zajmują 12. miejsce na Zachodzie. Lakers mają bilans 50-28 i są na czwartej pozycji z pewnym awansem do play off.
Przejdź na Polsatsport.pl
