Sześć goli w Gdańsku! Lechia pokonała Koronę

Piłka nożna

Lechia Gdańsk wygrała u siebie 4:2 z Koroną Kielce w meczu 27. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Jedną z bramek dla gospodarzy z rzutu karnego zdobył Tomas Bobcek, który wspólnie z Karolem Czubakiem przewodzi aktualnie rywalizacji o tytuł króla strzelców. Słowak strzelił w tym sezonie już 15 goli.

Piłkarze Lechii Gdańsk w zielonych strojach świętują zdobycie bramki, jeden z nich ma na koszulce numer 15 i nazwisko Dziachuk.
Fot. PAP
Sześć goli w Gdańsku! Lechia pokonała Koronę.

Kielczanie od 27. minuty grali w „10”, bowiem czerwoną kartkę za faul na Tomasu Bobceku otrzymał Kostas Sotiriou. Po tym triumfie Gdańszczanie wyprzedzili rywali w tabeli.

 

ZOBACZ TAKŻE: Pogoń wyrwała zwycięstwo w Ekstraklasie! Bohater mógł być tylko jeden

 

W tym roku w ośmiu spotkaniach zawodnicy Korony nie zanotowali remisu (ich dorobek to cztery zwycięstwa oraz cztery porażki) i zgodnie z tą tendencją w Gdańsku także nie doszło do podziału punktów. Po emocjonującym meczu gospodarze wygrali 4:2.

 

To jednak Kielczanie, już w 3. minucie, powinni objąć prowadzenie, ale po centrze z lewej strony Marcela Pięczka Wiktor Długosz (we wrześniu na własnym stadionie, kiedy Korona pokonała Lechię 3:0, zdobył dwie bramki), główkował tuż obok słupka.

 

W 8. min bezpośrednio z rzutu rożnego do siatki trafił Aleksandar Cirković, jednak arbiter nie uznał gola, bowiem Bobcek wepchnął interweniującego bramkarza przeciwnika do siatki.

 

W 19. min nie było już wątpliwości. W tej sytuacji za wcześniejszy faul zrehabilitował się Bobcek, który pomimo asysty Pięczka idealnie zagrał do Cirkovicia, a serbskiemu skrzydłowemu pozostało tylko umieścić piłkę w pustej bramce.

 

Osiem minut później Bobcek stanął przed świetną szansą, ale został sfaulowany w polu bramkowym przez Sotiriou. Cypryjski defensor zobaczył czerwoną kartkę, a rzut karny wykorzystał sam poszkodowany. Była to 15. bramka słowackiego napastnika w rozgrywkach.

 

Dominacja biało-zielonych nie podlegała dyskusji. W 51. minucie przeprowadzili oni składną akcję, w finale której strzelał Rifet Kapić, jednak piłkę z linii bramkowej wybił Konrad Matuszewski.

 

O ile bośniacki środkowy pomocnik nie zdołał pokonać Xaviera Dziekońskiego z bliska, o tyle udało mu się to w 58. minucie ładnym uderzeniem z 16 metrów.

 

Było 3:0 dla Lechii i wydawało się, że kolejne gole dla Gdańszczan są kwestią czasu. Tymczasem zwycięstwo zaczęło wymykać im się z rąk, bowiem grający w osłabieniu Kielczanie zdobyli dwie bramki.

 

W 78. min z rzutu karnego, po faulu Dawida Kurminowskiego na Pau Reście, do siatki trafił Dawid Błanik, a sześć minut później kontaktowego gola zdobył Resta.

 

Wynik ustalił w trzeciej minucie doliczonego czasu Kurminowski, który po świetnym prostopadłym podaniu Tomasza Neugebauera nie zmarnował sytuacji sam na sam z Dziekońskim i przypieczętował wygraną swojego zespołu.

 

Lechia Gdańsk - Korona Kielce 4:2 (2:0).

 

Bramki: 1:0 Aleksandar Cirković (19), 2:0 Tomas Bobcek (29-karny), 3:0 Rifet Kapić (59), 3:1 Dawid Błanik (78-karny), 3:2 Pau Resta (82), 4:2 Dawid Kurminowski (90+3).

 

Żółta kartka - Lechia Gdańsk: Tomasz Wójtowicz, Camilo Mena, Dawid Kurminowski, Bujar Pllana. Czerwona kartka - Korona Kielce: Kostas Sotiriou (27-faul).

 

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 10 875.

 

Lechia Gdańsk: Alex Paulsen - Tomasz Wójtowicz (46. Bartłomiej Kłudka), Maksym Diaczuk, Matej Rodin, Matus Vojtko - Camilo Mena (46. Tomasz Neugebauer), Iwan Żelizko, Rifet Kapić (90+4. Bujar Pllana), Kacper Sezonienko (75. Bohdan Wjunnyk), Aleksandar Cirković - Tomas Bobcek (62. Dawid Kurminowski).

 

Korona Kielce: Xavier Dziekoński - Slobodan Rubezić, Kostas Sotiriou, Pau Resta - Wiktor Długosz (67. Hubert Zwoźny), Martin Remacle (67. Simon Gustafson), Tamar Svetlin, Marcel Pięczek (88. Adam Hańćko) - Stjepan Davidović (33. Konrad Matuszewski), Mariusz Stępiński (67. Marcin Cebula), Dawid Błanik.

PI, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie