Cudu w Gliwicach nie było. "Kiedy Świątek jest potrzebna, to jej nie ma"
Polska przegrywa 0:4 z Ukrainą w meczu o finał Billie Jean King Cup. Przed spotkaniem łudziliśmy się, że a nuż się uda, jak wygramy dwa kluczowe pojedynki. – Jednak Magda Linette zagrała poniżej oczekiwań, a debel, choć Kubkę i Chwalińską trzeba pochwalić, nie dał rady solidnym siostrom Kiczenok – mówi komentator Polsatu Sport Dawid Olejniczak.

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport: Żyliśmy nadzieją, że jak w piątek wygra Linette, a w sobotę to samo zrobi debel, to może gdzieś ten jeden punkt dołożymy i pokonamy Ukrainę...
Dawid Olejniczak, komentator Polsatu Sport: Nikt się nie spodziewał, że Switolina przegra w Gliwicach, dlatego kluczowy był ten pierwszy mecz i sobotni debel. Finalnie nie udało się urwać żadnego punktu.
Co nie wyszło? Czy chodzi o nawierzchnię? Ten temat był poruszany przy okazji meczu Linette. Mówiono, że jej ten kort na PRE ZERO Arenie nie pasował.
Nawierzchnia jest taka sama dla każdego. Zresztą to my ją wybieraliśmy. Pod Igę Świątek.
Której nie było.
Kiedy jednak zapadały decyzje, to była nadzieja, że ona przyjedzie i koło się zamyka. Z drugiej strony Linette mówiła, że na tej, która była, też może grać. Wchodzimy w sezon na mączce, więc głupotą byłoby grać na innej. Zresztą na ten temat to my w ogóle nie powinniśmy rozmawiać. Dla mnie to, że była taka, nie inna nawierzchnia, to oczywista oczywistość. Oczywiście, że to był taki trochę nietypowy kort ziemny, taki syntetyczny, coś jak w Stuttgarcie. To jest taka mączka, że nawet zawodnicy się nie brudzą. Jakby Iga zagrała, to miałaby fajne przetarcie przed Stuttgartem. Polka nie wybrała jednak drogi do Stuttgartu przez Gliwice.
A Linette się nie postawiła.
Drugiego seta przegrała do zera. Nie ma co ukrywać, że to był występ poniżej oczekiwań. Myślę zresztą, że ona to czuje i też tak na to patrzy. Oczywiście to Kostiuk była faworytką, ale z drugiej strony to jest taka zawodniczka będąca w zasięgu Magdy.
Liczyliśmy na więcej po tym, jak Linette wygrała w Miami ze Świątek.
Tak czasami jest. Czasem łatwiej wygrać ze Świątek.
Po piątkowym 2:0 dla Ukrainy drugi dzień zaczęliśmy od debla i zmiany, bo kapitan Dawid Celt postawił na Kubkę zamiast Kawy.
I według mnie to dobra decyzja. Kubka jest wysoka, dobrze serwuje. I mimo porażki Polek w deblu, uważam, że występ Kubki i Chwalińskiej należy ocenić pozytywnie. To właściwie jedyny pozytyw tego meczu. Polki trzeba pochwalić, choć nie dały rady solidnym siostrom Kiczenok.
Przy 0:3 szansę dostała jeszcze Linda Klimovicova.
Dla mnie to jest ciekawa tenisistka. Spoza setki, ale ostatnio przeszła przez eliminacje w Australian Open. Nie poszła jednak za ciosem, od tamtego czasu nie potrafi wygrać. Ze sklasyfikowaną na 68. miejscu Ukrainką Olijnykową ewidentnie jej nie poszło. Rywalka jest bardzo nieprzyjemna do grania, bo jest wszechstronna i nie gra jakoś ortodoksyjnie, ale to nawet dobrze wyszło. Przynajmniej wypunktowała wszystkie słabe strony Lindy. Klimovcovej ten mecz pokazał, ile jeszcze jej brakuje do zawodniczek z setki.
Ile?
Nie na tyle dużo, żeby miało jej się nie udać wejść do tej setki. Natomiast jest trochę chaosu w grze Klimovcovej, nie ma takiego porządku. Wystarczyła solidna Ukrainka, żeby te wszystkie braki wyszły.
Klimovicova była już na 129. miejscu w rankingu WTA, teraz jest na 154.
Ona dotąd szybko pięła się w górę, ale ta prawdziwa droga krzyżowa zaczyna się dla niej właśnie teraz. W tym meczu o pietruszkę z Ukrainką było widać, że chce wygrać, było sporo dobrych chęci, ale pewnych rzeczy nie da się tylko tym przeskoczyć.
Jakby były Świątek i Fręch, to mielibyśmy większe szanse z Ukrainą?
Mogłoby to wyglądać inaczej. Zwłaszcza jakby była Iga. Choć lepiej, żeby taka Magda też była. Szkoda, że tak wyszło. W listopadzie, kiedy graliśmy fazę play-off Billie Jean King Cup, Świątek przyjechała, choć wtedy poradzilibyśmy sobie i bez niej. A kiedy jest potrzebna, to jej nie ma. A my nie jesteśmy Stanami czy Czechami, żeby poradzić sobie bez swojej największej gwiazdy.
Pytanie, czy Iga Świątek po kryzysie i zawirowaniach byłaby w ogóle wzmocnieniem?
Nie wiem. To na pewno nie jest tak, że moglibyśmy obstawiać w ciemno jej wygrane z Kostiuk i Switoliną. Na pewno jednak miałaby szanse większe niż Kawa.
Przejdź na Polsatsport.pl
