Sześć goli! Szalony mecz w PKO BP Ekstraklasie

Piłka nożna

Lech Poznań i GKS Katowice podzieliły się punktami w niedzielnym spotkaniu PKO BP Ekstraklasy. Mecz zakończył się wynikiem... 3:3.

Trzech piłkarzy na boisku podczas meczu.
fot. PAP
Lech Poznań i GKS Katowice podzieliły się punktami w niedzielnym spotkaniu PKO BP Ekstraklasy.

Podopieczni Rafał Góraka w ogóle nie sprawiali wrażenia, że trzy dni wcześniej rozegrali 120-miutowe spotkanie w Pucharze Polski z Rakowem Częstochowa, które ostatecznie przegrali po rzutach karnych. Kilka razy zagrozili po rzutach rożnych, defensywę postraszył też Ilja Szkurin. Gola zdobyli po dość statycznej akcji – Alan Czerwiński dostrzegł niepilnowanego Emana Markovicia, który głową pokonał Bartosza Mrozka.

 

ZOBACZ TAKŻE: Juventus górą w hicie. Grał Zalewski, Milik na ławce

 

Druga połowa rozpoczęła się po myśli gospodarzy, którzy niespełna trzy minuty po wznowieniu gry wyrównali stan pojedynku. Pablo Rodriguez mocno wstrzelił piłkę w pole karne, a Artur Jędrych tak niefortunnie uderzył barkiem, że zaskoczył swojego bramkarza.

 

Wydawało się, że „Kolejorz” odzyskał pewność siebie, tym bardziej, że chciał szybko zdobyć kolejnego gola. Szansę miał m.in. Patrik Walemark, lecz uderzył niecelnie. Piłkarze GKS-u na moment przenieśli ciężary gry na połowę rywala i zdobyli kolejnego gola. Szkurin przedryblował obrońców, stracił piłkę, ale po chwili przypadkowo ona wróciła mu pod nogę i nie dał szans Mrozkowi.

 

Trener Poznaniaków Niels Frederiksen desygnował na boisku trzech nowych zawodników i jak się później okazało, miał „nosa”. Po doskonałym podaniu Luisa Palmy, Daniel Hakans uciekł obrońcom gości i w sytuacji sam na sam uderzył nie do obrony.

 

Mecz rozkręcił się na dobre, a obrona Lecha popełniała błąd za błędem. W 78. minucie najpierw Wojciech Mońka z pustej bramki wybił piłkę po strzale Erika Jirki, ale dobitka Markovicia była już skuteczna. Radość piłkarzy GKS-u z kolejnego prowadzenia była jednak krótka, gdyż dwie minuty później był kolejny remis. Ali Gholizadeh dostrzegł Palmę, który mimo asysty obrońcy zdołał pokonać Strączka. Blisko trzy minuty VAR analizował tę sytuację, ale ostatecznie arbiter wskazał na środek boiska.

 

Na tym emocje się nie skończyły, ale piłki meczowe tym razem miał Lech. Yannick Agnero perfekcyjnie strzelił głową, ale Strączek kapitalną interwencją uratował swój zespół od utraty kolejnego gola. W czwartej minucie doliczonego czasu gry Hakans po podaniu Gholizadeha był sam na sam, ale Strączek po raz kolejny spisał się na medal. Goście także nie rezygnowali ze zmiany wyniku, m.in. Nowak po indywidualnej szarży posłał piłkę obok słupka.

 

Lech Poznań - GKS Katowice 3:3 (0:1)

Bramki: 0:1 Eman Marković (38), 1:1 Arkadiusz Jędrych (48-samobójcza), 1:2 Ilja Szkurin (60), 2:2 Daniel Hakans (74), 2:3 Eman Marković (78), 3:3 Luis Palma (80).

 

Lech Poznań: Bartosz Mrozek - Joel Pereira, Wojciech Mońka, Mateusz Skrzypczak, Michał Gurgul - Ali Gholizadeh, Antoni Kozubal (80. Timothy Ouma), Patrik Walemark (68. Daniel Hakans), Pablo Rodriguez (59. Filip Jagiełło), Leo Bengtsson (68. Luis Palma) - Mikael Ishak (68. Yannick Agnero).

 

GKS Katowice: Rafał Strączek - Alan Czerwiński (90. Mateusz Wdowiak), Arkadiusz Jędrych, Marius Olsen - Marcin Wasielewski, Sebastian Milewski (73. Kacper Łukasiak), Damian Rasak, Borja Galan (73. Erik Jirka) - Eman Marković (90+3. Marcel Wędrychowski), Ilja Szkurin (73. Adam Zrelak), Bartosz Nowak.

 

Żółta kartka - Lech Poznań: Patrik Walemark.

 

Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław). Widzów 35 143.

BS, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie