Marek Panas podkreślił, że polskie zawodniczki przeszły podczas duńskich mistrzostw niesamowitą metamorfozę. - Po pierwszych meczach bałem się o naszą drużynę. Z grą, jaką Polki zaprezentowały w grupie, nie miały bowiem prawa daleko zajść. Szczególnie słabo spisywały się bramkarki. Na szczęście do spotkań pucharowych przystąpił zupełnie inny zespół od tego, który rywalizował w pierwszej fazie mistrzostw. Lepiej zaczęła spisywać się obrona i od razu inaczej funkcjonują też dziewczyny między słupkami - zauważył.

 

Rojek: Dziewczyny, dzięki za wszystko!

 

W drodze do półfinału podopieczne trenera Kima Rasmussena zafundowały sobie i kibicom dwa horrory - w 1/8 finału biało-czerwone pokonały Węgierki 24:23, natomiast w ćwierćfinale okazały się lepsze 21:20 od Rosjanek, które jako jedyne odniosły podczas tej imprezy komplet sześciu zwycięstw.

 

Ambicja i wola walki są w naszym zespole na najwyższym poziomie. Mecz z Rosjankami można było jednak rozstrzygnąć do przerwy i spokojnie grać w drugiej połowie. Ze swojego doświadczenia wiem, że +Sborna+ to specyficzna ekipa. Kiedy wynik i gra jej się nie układają, wkrada się nerwowość. A potęgują ją swoim zachowaniem szkoleniowcy, którzy nie przebierają w słowach - stwierdził.

 

Brązowy medalista mistrzostw świata z 1982 roku przekonuje, że polskie piłkarki mają ogromną szansę na awans do finału, bo w piątkowym półfinale trafiły na najlepszego dla siebie rywala. - Byłem przekonany, że w drugiej połówce zmierzą się zespoły ze Skandynawii, czyli Norwegia z Danią. Od gospodyń mistrzostw lepsze okazały się jednak Rumunki, niemniej i tak moim zdaniem rywalizacja z Holandią jest dla nas najkorzystniejszym rozwiązaniem - ocenił.

 

11 grudnia, w ostatnim meczu grupy B, Polki przegrały z Holenderkami aż 20:31. Reprezentacja Oranje w 1/8 finału ograła 36:20 Serbię, natomiast w ćwierćfinale pokonała 28:25 Francję. - Dlatego musimy wyciągnąć wnioski z naszego wcześniejszego spotkania. A kluczem do zwycięstwa będzie defensywa. Nie możemy grać w obronie płasko 6-0, bo rywalki, które dysponują świetnym rzutem z drugiej linii, zwyczajnie nas rozstrzelają. Wtedy nas nie ma. W defensywie musimy kombinować, grać jedną zawodniczką lekko wysuniętą, czyli 5-1 oraz starać się odcinać holenderską rozgrywającą od piłek. Mam też nadzieję, że więcej szans w ataku dostanie Iwona Niedźwiedź. Liczę również, że nasze kołowe, zwłaszcza przy wysokiej i ofensywnej obronie rywalek, będą stawiały koleżankom więcej podsłon, co znacznie ułatwi nam rozgrywanie ataku pozycyjnego - podsumował Marek Panas.