W polskim MMA szykuje się kolejny transfer z rosyjskiego M-1 Global do amerykańskiego UFC. Damian Grabowski zasilił szeregi UFC we wrześniu, ale o jego możliwym przejściu do największej organizacji MMA wiedzieliśmy już znacznie wcześniej. Wszystko za sprawą wpadki podczas prezentacji nowych strojów Reeboka, po której na oficjalnej stronie producenta odzieży ujrzeliśmy nazwisko Damiana Grabowskiego.

 

UFC: Nowe mundurki, czyli plaga błędów i kontrakt Grabowskiego


Polak błyskawicznie dementował plotki obiegające serwisy branżowe, aby nie narazić się włodarzom rosyjskiej organizacji, z którą wiązała go jeszcze umowa. Po porażce z Marcinem Tyburą w sierpniu 2014 roku stało się wręcz pewne, że swojej szansy pochodzący z Opola zawodnik będzie szukał za oceanem. Trzy miesiące później już oficjalnie została ogłoszona informacja o kontrakcie "Polish Pitbulla" z UFC, a po raz pierwszy Grabowski pojawi się w oktagonie na gali z numerem 196 w Las Vegas, gdzie zmierzy się z Derrickiem Lewisem.

Sytuacja Marcina Tybury jest nieco odmienna, ale w wielu aspektach bliźniaczo podobna do sprawy Grabowskiego. Uniejowianin od dawna w wywiadach wspominał o pragnieniu spróbowania swoich sił w UFC, a w ostatnim czasie poszedł krok dalej. Tybura zapytał włodarzy M-1 Global o możliwość negocjacji kontraktowych z innymi organizacjami, a ich reakcja była zaskakująco błyskawiczna. Chyba nawet zaskakująca dla samego zainteresowanego.

 

 

Denis Smoldarev vs Alexander "Drago" Volkov fight for M-1 Heavyweight Championship will headline #M1Challenge64. #MMA #Fighting #Russia

Posted by M-1 Global on 13 grudnia 2015


Organizacja 13 grudnia opublikowała na swojej stronie informację o pojedynku w kategorii ciężkiej pomiędzy Denisem Smoldarevem i Alexanderem Volkovem, którego stawką ma być "wakujący" pas mistrzowski. Polak otrzymał wyraźny znak, że otrzymał wolną rękę w rozmowach z innymi organizacjami, ale sprawy nie chcę komentować, bo jak sam mówi: "Na razie nie mam czego komentować, bo niewiele wiem".

Temat UFC jednak nadal jest gorący. Sprawy menadżerskie Tybury wziął w swoje ręce prężnie działający w środowisku założyciel grupy promotorskiej MMA Cartel - Paweł Kowalik. Menadżer przebywa od 8 grudnia w Stanach Zjednoczonych z Karoliną Kowalkiewicz, która szykowała się do debiutu w UFC, ale w wolnych chwilach z pewnością zadbał o sprawy swojego nowego partnera. Kowalik o sprawie wypowiada się w podobnym tonie do Tybury i jej nie komentuje. - Negocjacje lubią ciszę - odpowiada krótko na wszelkie zaczepki w mediach społecznościowych.

 

Z pewnością medialne milczenie jest tylko przysłowiową "ciszą przed burzą". Kowalik w kraju zamelduje się już w poniedziałek, ale na przełomowe informacje będziemy musieli poczekać trochę dłużej. Miejmy nadzieję, że wszystko zakończy się happy endem, a ogłoszenie kontraktu będzie tylko formalnością.