Tuż po zwycięstwie nad Niemcami 3:2 w meczu o trzecie miejsce turnieju kontynentalnego francuski szkoleniowiec był w euforii. Nic dziwnego, bo przegrana oznaczałaby pożegnanie się z olimpijskim marzeniem.

 

Bieniek w drużynie marzeń turnieju w Berlinie! (WIDEO)


- Żyjemy. Jedziemy do Rio – powiedział, po czym się poprawił: - To znaczy jeszcze do Rio nie, bo najpierw do Japonii.

Wprawdzie polskich siatkarzy czeka jeszcze jeden turniej, w którym muszą zająć jedno z trzech premiowanych miejsc (czwarte przeznaczone jest dla drużyny z Azji), ale to powinno być wyłącznie formalnością.

- Jesteśmy pierwsi w kolejce do awansu, pytanie, czy ktoś tam nie namiesza – ocenił były siatkarz, obecnie działacz Witold Roman.

Niespodzianki, jak to w sporcie, mogą być, ale mało prawdopodobne wydaje się, by mistrzowie świata nie poradzili sobie z takimi zespołami jak np. Japonia, Chiny, Wenezuela. Więcej trudności może sprawić Iran, czy Australia, z którą w igrzyskach w Londynie biało-czerwoni nieoczekiwanie ponieśli porażkę, a także Francja. Mistrzowie Europy to najpoważniejszy rywal Polaków i obecnie jedna z najlepszych drużyn na świecie.

- Nie przyspieszajmy faktów. Turniej w Tokio nie będzie wcale spacerkiem. Z Iranem nigdy nie było łatwo, Japonia sprawiła nam trudności w Pucharze Świata, Francja jest moim zdaniem obecnie najlepszym zespołem świata. Nie można o tym zapominać. Teoretycznie oczywiście będzie łatwiej się zakwalifikować, ale musimy naprawdę dobrze zagrać – podkreślił Antiga.

Atakujący polskiej kadry Bartosz Kurek jest dokładnie tego samego zdania.

- Musimy pamiętać o tym, że w Japonii wcale nie będzie łatwiej. To będzie bowiem już ostatni gwizdek i ostatnia szansa zakwalifikowania się na igrzyska. Trzeba będzie zagrać swoją siatkówkę i być gotowym na walkę. Musimy się jednak cieszyć z tego, co mamy – zaznaczył.

I ma rację. Bo w niedzielę o mały włos polscy siatkarze nie przegrali walki o turniej w Tokio. Niemcy mieli nawet piłkę meczową, a w tie-breaku toczyła się batalia na przewagi. Nerwy były do tego stopnia napięte, że po ostatniej piłce kapitan drużyny Michał Kubiak się popłakał.

- Nerwy były na maksa. Przeogromna presja – przyznał później Antiga.

Teraz jednak cel jest jeden – dobre przygotowanie do turnieju w Tokio, a tam wywalczenie kwalifikacji.

- Bardzo chętnie tam polecimy, zjemy sushi i miejmy nadzieję, że będziemy cieszyć się z awansu - mówił rozluźniony rozgrywający kadry Fabian Drzyzga.

Kubiak przyznał, że każdy z siatkarzy lubi tradycyjną japońską potrawę, ale do Japonii polecą przede wszystkim po kwalifikację olimpijską.

- I zdobędziemy ją – obiecał.

Roman jest teraz dobrej myśli.

- Przed turniejem w Berlinie powiedziałbym, że zawody w Japonii to formalność, ale tak naprawdę to trzeba tam grać także na wysokim poziomie. Wszyscy będą chcieli się dostać do igrzysk. Dla siatkówki stałaby się straszna krzywda, gdyby nie było nas w Rio de Janeiro. Trzymajmy zatem dalej kciuki - zaapelował.