Jeszcze niedawno można było się spodziewać, że sprawa popularnych sekstaśm dotyczących innego reprezentanta Francji Mathieu Valbueny ujrzy swój epilog, ale po ponownym przesłuchaniu Benzemy, które odbyło się w Wersalu 28 stycznia. Wydaje się to mało prawdopodobne.

 

Syn George'a Weaha zdobył pięć bramek dla PSG!


Podczas ponownego przesłuchania przez sędzinę, panią Nathalie Boutard, Benzema przyznał się do kłamstwa w stosunku do swojego kolegi z reprezentacji. - Mogłem mu powiedzieć, że nie widziałem tej taśmy, ale chciałem byc złośliwy, odegrać ważną rolę udając, że ją obejrzałem - zwierza się Benzema.

Napastnik Realu Madryt próbuje minimalizować swoją rolę w aferze. Nie rozumie też całej tej nagonki medialnej, która jest wymieżona w w jego osobę.

- Splamiono mnie. Co ma pomysleć moja rodzina, która ogląda te straszne rzeczy na wszystkich stacjach telewizyjnych? Za co? Za nic! Czuję się jak jakiś terrorysta. To już nie jest afera sekstaśm Valbueny, to afera Benzemy. Jestem zniesmaczony i zły. Dobrze, że mentalnie czuję się silny i jakoś to znoszę, ale to coś nieprawdopodobnego. To uderza w moją rodzinę. Moi siostrzeńcy są obrażani w szkole. Otrzymuję listy z pogróżkami, ale tym się za bardzo nie przejmuję. Cierpią za to moi rodzice, przykro mi jak płaczą z tego powodu - kończy piłkarz.

Podczas przesłuchania Benzema odniósł się również do spotkania z Valbueną podczas zgrupowania w Clairefontaine.

- Valbuena to mój dobry kolega z boiska. Nie chciałem wywierać na nim żadnej presji. Nie zmuszałem go do zapłacenia szantażystom - twierdzi.

Te zeznania są jednak sprzeczne z tym co przekazał Valbuena. Jak twierdzi sędzina trybunału, Valbuena był wyraźnie przestraszony po spotkaniu z "z kolegą z boiska". Benzema próbuje się jednak bronić.

- Jak mógł być przestraszony, skoro na dowidzenia powiedział mi: "Dzięki braciszku.". Wydaje mi się, że ktoś kazał mu powiedzieć co innego podczas przesluchania.

Czyżby kolejne kłamstwa napastnika Realu?

Jak donosi dziennik Le Parisien, trybunał nie zamierza cofnąć oskarżenia i dalej zabrania kontaktu między Benzemą i Valbueną. Jeszcze niedawno wydawało się, że cała ta afera to wielki medialny szum. Ciekawe w jakim kierunku to wszystko się potoczy. Głos decydujący ma oczywiście sędzina wersalskiego trybunału.