W pierwszym spotkaniu siatkarze Lotosu Trefl przegrali u siebie z Zenitem, ale dokonali rzeczy, która w tym rozgrywkach udała się tylko jednej drużynie. Podobnie jak Halkbank Ankara gdańszczanie zdołali wygrać z aktualnymi triumfatorami Ligi Mistrzów jednego seta.

 

Aby awansować do Final Six wicemistrzowie Polski muszą w środowym rewanżu, który rozpocznie się o godzinie 20, nie tylko wygrać 3:0 bądź 3:1, ale również rozstrzygnąć na swoją korzyść „złotego seta”. Zwycięstwo gdańszczan 3:2 oraz każda ich porażka promuje rywali.

 

Tuż przed wyjazdem do Rosji Lotos Trefl pokonał we własnej hali ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:1. - Bardzo cieszymy się z wartościowego zwycięstwa nad liderem ekstraklasy. Nie ustrzegliśmy się, co prawda drobnych błędów w polu zagrywki, jednak w pozostałych elementach zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze, dzięki czemu po raz drugi w tym sezonie pokonaliśmy ZAKSĘ. Teraz czeka nas mecz w Kazaniu, gdzie podbudowani tym sukcesem, na pewno będziemy walczyć o zwycięstwo - zapewnił Falaschi.

 

Gdańszczanie mają niesamowicie napięty terminarz. Do Kazania wicemistrzowie Polski polecieli w poniedziałek rano i w podróży spędzili 14 godzin. W czwartek, po meczu z mistrzami Rosji, ekipa trenera Andrei Anastasiego wyleci z kolei do Berlina, skąd autokarem uda się do Lubina, gdzie w sobotę zmierzy się z Cuprumem. - To jest zwariowany sezon, w którym jesteśmy albo w podróży, albo gramy mecz. Nie mamy czasu na przygotowania, bo w tym tygodniu odbędziemy dwa treningi – jeden przed spotkaniem w Kazaniu i drugi przed konfrontacją z Cuprumem. Nie mamy prywatnego samolotu jak Zenit i z tego względu musieliśmy spędzić w podróży 14 godzin. Dlatego jestem dumny z chłopaków, że wytrzymują takie tempo i świetnie radzą sobie w Lidze Mistrzów oraz znajdują się w czołówce ekstraklasy. Zdajemy sobie jednak sprawę, że faworytem środowego rewanżu są rywale. Nie ukrywam, że jeśli zagrają tak jak w Gdańsku i popełnią minimalną liczbę błędów, nasze szanse na zwycięstwo nie są zbyt wielkie - przyznał włoski szkoleniowiec.

 

Zwycięzca tej rywalizacji zmierzy się z triumfatorem pary PGE Skra - Ziraat Bankasi Ankara. W pierwszym meczu bełchatowianie wygrali 3:1, a rewanż zaplanowano w środę w Turcji.