Nasz były mistrz świata dwóch organizacji (IBF i WBC) w wadze junior ciężkiej, to wybitny specjalista w komplikowaniu sobie życia. Tylko on wie ile tak naprawdę nawywijał i co jeszcze chodzi mu po głowie. Sporo z tych numerów uszło mu płazem, za inne przyszło płacić, czasami wysoką cenę. Tym razem znów ktoś, tam na górze, nad nim czuwał. Pędził do Sosnowca szybko, a jak go znam, to z całą pewnością zbyt szybko, i wylądował na barierkach. Z auta niewiele zostało, a to, że nie odniósł przy tym żadnych obrażeń graniczy z cudem.

 

Ostatnio wypadek samochodowy wyeliminował z walki Keitha Thurmana, mistrza świata WBA wagi półśredniej. Jego pojedynek z Shawnem Porterem miał się odbyć za tydzień, ale został przełożony, bo  Thurmann narzeka na bóle karku i przez kilka tygodni nawet nie wejdzie na salę treningów. Widać „Diablo” jest z innej, znacznie twardszej gliny.

 

Oby taki był też dziś w ringu. Dawno go w nim jednak nie oglądaliśmy i mamy prawo mieć wątpliwości. Włodarczyk wraca po 17 miesiącach, więc nawet jak mówi, że jest w formie i na sparingach spisuje się tak, jak za dawnych lat, to wiemy, że może być nieco zardzewiały. Stąd dość ostrożny dobór rywala, tym bardziej, że gdzieś na horyzoncie jest przecież wciąż walka o pas interim WBA z Kazachem Bejbutem Szumenowem w USA i szansa na dobrą wypłatę.

 

Blisko 40-letni Rosjanin ostatnie dwie walki przegrał, z Noelem Gevorem w styczniu tego roku i z Rachimem Czachkijewem, w kwietniu ubiegłego. Czachkijew, mistrz olimpijski z Pekinu (2008) znokautował go w czwartej rundzie, ale ten nokaut, sam w sobie nie przekreśla Brudowa. Ten facet wszystko co najlepsze ma wprawdzie za sobą, ale w starciu z Włodarczykiem może sobie przypomnieć stare, dobre czasy, szczególnie w pierwszej fazie pojedynku. Rekord ma wciąż solidny (42-7, 28 KO), choć nie da się ukryć, że z nikim znaczącym w swojej karierze nie wygrał. Pytanie brzmi: w jakiej będzie dziś formie.

 

Ostatni raz o światowy tytuł walczył z Olą Afolabim, cztery lata temu. Stawką był wtedy pas WBO w wersji interim. Brudow przegrał, walka skończyła się w piątej rundzie. I mało prawdopodobne, żeby w Sosnowcu zaprezentował się lepiej. Nie wiemy tylko co pokaże „Diablo”, choć trudno sobie wyobrazić, by nie okazał swojej wyższości w tej konfrontacji. A jeśli trafi choć kilka razy, tak jak potrafi, to ten pojedynek nie potrwa ośmiu rund, a na tyle został zakontraktowany.