Łukasz Wiejak: Został niespełna miesiąc do gali Polsat Boxing Night, na której zmierzą się twoi starzy znajomi. Wydawało się, że jednego wysłałeś na emeryturę, a on tu wraca z, teoretycznie, mistrzowskimi aspiracjami. Ty jesteś zaskoczony? Dajesz Tomaszowi Adamkowi szanse, że on jeszcze kiedyś powalczy o pas mistrza świata wagi ciężkiej?

Artur Szpilka: Nie wolno, nikomu, nic zabierać. Najważniejsze jest, co on czuje. Co ja czuję, czy co czujesz ty, to pewnie Tomek ma, tak naprawdę, gdzieś. Ważne, co on myśli. Nigdy nie wolno się oglądać na ludzi. Ktoś może powiedzieć: Tomek nie da rady, bo sam tak myśli. Trzeba wierzyć w siebie. Jeśli tylko on myśli, że jest w stanie zdobyć mistrzostwo świata, to trzymajmy kciuki. Walka fajna, bo znam obydwu i Adamka, i Erika Molinę. Wynik jest sprawą otwartą. Jestem ciekaw tego pojedynku.

Znasz obydwu. Wielu patrzy na Molinę przez pryzmat walki z Deontayem Wilderem. Twoim zdaniem trzeba na niego patrzeć w szerszym kontekście przed pojedynkiem z Adamkiem?

Powiem tak, przed sparingami z Moliną, oglądałem walkę z Chrisem Arreolą. W tamtym pojedynku Arreola wyszedł i od razu go trzasnął. Przed sparingiem myślałem sobie, że wyjdę do ringu: bomba, bomba, bomba i po sprawie. A po sparingach zobaczyłem, że jeśli nie padnie, to potrafi skontrować. Ma ciężką łapę. Na pewno będzie to ciekawa walka i Tomek będzie się musiał wznieść na wyżyny, żeby ją wygrać.

 

Cała rozmowa z Arturem Szpilką w załączonym materiale wideo.