Rekowski i Wawrzyk to dobrzy koledzy, lecz 2 kwietnia na gali Polsat Boxing Night: Adamek vs Molina - Final Call! to nie miało żadnego znaczenia. Zresztą spotkali się w ringu już w przeszłości - tyle że na poziomie amatorskim. Obaj bardzo chcieli wygrać, zwłaszcza ten pierwszy, który na poprzedniej gali PBN przegrał w ostatnich sekundach z Nagym Aguilerą.

Początek był obiecujący dla "Rexa", który - mimo wzajemnego szacunku - starał się częściej wyprowadzać ataki, lecz z czasem to Wawrzyk miał więcej do powiedzenia. Pod koniec pierwszego starcia po pięknym prawym na szczękę Rekowski wylądował na deskach. Na jego szczęście działo się to w ostatnich sekundach, więc chwilę po liczeniu przez sędziego Leszka Jankowiaka udał się do swojego narożnika na krótką przerwę.

W kolejnych rundach Rekowski zdawał sobie sprawę, że nie jest w stanie uchwycić Wawrzyka, więc polował głównie na jeden cios. Wyglądało to raz lepiej, raz gorzej, zwłaszcza że "Rexowi" z każdą kolejną minutą ubywało mu sił. A rywal dobrze realizował plan taktyczny i uniemożliwiał mu rozwinięcie skrzydeł.

W szóstej rundzie Rekowski otrzymał potężny cios z prawej ręki i od razu padł na deski. Do końca rundy było jeszcze 15 sekund, lecz Wawrzyk nie dokończył przysłowiowej roboty. Zrobił to w kolejnym starciu, kiedy po fantastycznym lewym sierpowym sędzia Jankowiak natychmiast przerwał pojedynek.


Andrzej Wawrzyk pokonał przez techniczny nokaut w siódmej rundzie Marcina Rekowskiego.