Z ustaleń dziennikarzy wynika, że w proceder zamieszanych jest wielu zawodników ze światowej czołówki w swoich dyscyplinach. Na liście jest m.in. 14 biegaczy narciarskich czy dwóch złotych medalistów w bobslejach.

 

Pracownicy Rosyjskiej Agencji Antydopingowej (RUSADA) oraz służb specjalnych mieli w tajemnicy opróżniać buteleczki z próbkami moczu sportowców, a następnie zastępować je tymi pobranymi kilka miesięcy wcześniej. Były szef laboratorium antydopingowego w Moskwie Grigorij Rodczenkow powiedział na łamach gazety, że w ten sposób podmieniono nawet sto próbek.

 

Wcześniej w rozmowie z Witalijem Stiepanowem, który w 2014 roku ujawnił dopingowy skandal w środowisku lekkoatletycznym w tym kraju, ten sam działacz miał wspomnieć o czterech rosyjskich złotych medalistach na dopingu. Stiepanow poinformował o tym w wyemitowanym w niedzielę wywiadzie dla stacji CBS.

 

Minister sportu Witalij Mutko uważa, że to "atak informacji", mający na celu zdyskredytowanie rosyjskich sportowców.

 

"Organizacja igrzysk olimpijskich była jasna i przejrzysta. Wszystko było pod kontrolą międzynarodowych ekspertów - od pobierania próbek po ich analizę" - zapewnił.

 

Rosyjscy lekkoatleci zostali pod koniec ubiegłego roku wykluczeni do odwołania ze wszystkich zawodów pod egidą Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF). Grozi im absencja na rozpoczynających się 5 sierpnia igrzyskach w Rio de Janeiro.