W pierwszym meczu Warriors do przerwy prowadzili różnicą 13 punktów, ale później roztrwonili przewagę. Tym razem po pierwszej połowie wygrywali ośmioma punktami, a o to, żeby scenariusz się nie powtórzył zadbał Curry.

W trzeciej części gry, w odstępie zaledwie minuty i 58 sekund, najbardziej wartościowy zawodnik (MVP) dwóch ostatnich sezonów zdobył aż 15 punktów. Po tym popisie Curry'ego przewaga gospodarzy wzrosła do 20 punktów i mecz praktycznie był rozstrzygnięty.

"To nic niezwykłego. On właśnie takie rzeczy robi, a oglądanie tego naprawdę sprawia mi wielką radość" - powiedział trener Warriors Steve Kerr.

Wśród pokonanych najlepszy był Kevin Durant. Zdobył 29 punktów, ale tylko sześć z nich w drugiej połowie. Russell Westbrook miał 16 punktów i 12 asyst.

Kolejne dwa mecze odbędą się w Oklahoma City, a najbliższy w niedzielę.

W finale Konferencji Wschodniej koszykarze Cleveland Cavaliers prowadzą z Toronto Raptors 1-0.