Piłka klubowa: Tanio kupić, drogo sprzedać?

 

Czasami pisze się, że posiadanie zespołów sportowych to zabawa dla super bogatych. Jak pokazuje analiza "Forbesa", z zabawą nie ma to nic wspólnego. Z doskonałym zarobkiem – jak najbardziej. Parę liczb, które pokazują jak bardzo są to opłacalne inwestycje oraz spostrzeżenie: bycie klubem europejskim przestało oznaczać właścicieli ze Starego Kontynentu.

 

- Roman Abramowicz (Rosja): kupił w 2003 Chelsea za 233 mln dolarów. Obecna wartość klubu: 1,66 miliarda

- Rodzina Glazerów (USA): zapłacili w 2005 roku za Manchester United 1.47 mld. Obecna wartość klubu: 3,32 mld

- Szejk Mansour bin Zayed (Zjednoczone Emiraty Arabskie): kupił w 2008 Manchester City za 360 mln. Wartość obecna: 1,92 mld.

- John Henry (USA): kupił w 2010 roku Liverpool za 476 mln. Wartość obecna: 1,55 mld

- Stan Kroenke (USA): Kupił w 2011 Arsenal za 1,2 mld. Wartość obecna: 2.02 mld

- Grupa Inwestycyjna Katar (Katar): w 2011 roku inwestorzy z Dalekiego Wschodu kupili francuskie Paris St. Germain za 143 mln. Wartość obecna: 814 mln

 

Telewizja: właściciel wielkiego sportu

 

Kontrakty pozwalające na pokazywanie wielkiego sportu na ekranach TV, to jedno z podstawowych źródeł dochodu klubów sportowych. Oto liderzy w Europie:

 

1. Premier League (Anglia): 2.6 mld dolarów rocznie. 2. Serie A (Włochy): 1.08 mld, 3. La Liga (Hiszpania): 972 mln, 4. Ligue 1 (Francja): 798 mln, 5: Bundesliga (Niemcy): 690 mln

 

Jak to się ma do kontraktów ligowych w USA? Absolutnym, niedoścignionym liderem jest National Football League. Kontrakt na tylko 16 meczów w sezonie plus playoffs warty jest rocznie… 6.68 miliardów dolarów. Na drugim miejscu (82 mecze sezonu zasadniczego plus playoffs) jest national Basketball Association: 2,67 mld za sezon. A gdzie jest piłkarska Major Legue Soccer? Daleko w tyle – nowy, ośmioletni kontrakt, wart jest około 90 milionów za sezon.

 

Karnety sezonowe: piłka nożna ciągle (relatywnie) tania

 

Sport już dawno przestał być rozrywką dostępną dla wszystkich. Z podsumowania "Forbesa" wynika jednak, że sezonowe karty wstępu na mecze nawet najbardziej znanych klubów piłkarskich świata, to ciągle mały wydatek, w porównaniu do tego, co kibic musi płacić w USA. Najbardziej cenią się – co ciekawe – Włosi:

 

10 najdroższych karnetów sezonowych (piłka nożna): 1. AC Milan: 5,177 dolarów; 2. Palermo: 4,305; 3. Lazio: 4,304; 4. Fiorentina 3,814, 5. Arsenal: 2,895; 6. Tottenham: 2,725; 7. Inter Mediolan: 2,588; 8. Real Madryt: 2,089, 9. Chelsea: 1,789; 10. AS Roma: 1,740

 

Jak te liczby mają się do tego, co trzeba zapłacić w USA? Nie dają się porównać. Te najtańsze, gdzie bez wojskowej lornetki naprawdę niewiele widać, zaczynają się w NBA (przykład Chicago Bulls) już od 1720 dolarów za 41 meczów. Cena może jednak przekraczać nawet 10 tysięcy dolarów (bez meczów playoff), jeśli chcemy oglądać koszykarzy na własne oczy. I to oczywiście nie w pierwszych rzędach. Za taką przyjemność, wcale nie tacy popularni Memphis Grizzlies liczą sobie… ponad 33 tysięcy dolarów za sezon. To i tak "niewiele", biorąc pod uwagę jakie są ceny za oglądanie JEDNEGO meczu z pierwszego rzędu wybranych spotkań najbardziej znanych klubów NBA.

 

Większość zespołów nawet nie podaje cen (takie bilety np. Brooklyn Nets nazywają "Hollywood A i B") ale w sprzedaży pozaklubowej, za parę biletów tuż przy parkiecie można kupić samochód. Albo dwa. Parę przykładów (cena za 1 bilet, sezon zasadniczy): Raptors-Cavaliers: 4,650 dolarów, Cavaliers-Lakers: 5,805; Lakers-Cavaliers: 10,607; Cavaliers-Knicks: 13,317.

 

Drogo? Najbardziej ekskluzywna opcja karnetu VIP (loża) na Dallas Cowboys to... ponad 100 tysięcy dolarów.Te przeciętne na mecze NFL – na tak popularne drużyny jak Pittsburgh Steelers czy Chicago Bears - zaczynają się od około czterech tysięcy dolarów – za osiem meczów. Dwa razy drożej niż na sezon Realu Madryt...