Paweł Ślęzak: Trener Kim Rasmussen powiedział na początku przygody z reprezentacją Polski, że zrobi wszystko, by dołączyła do światowej elity. Trenerze, udało się?

Kim Rasmussen: Myślę, że osiągnęliśmy więcej, niż oczekiwaliśmy! Cztery razy zakwalifikowaliśmy się na wielką imprezę, a dwukrotnie kończyliśmy mistrzostwa świata na czwartym miejscu. Myślę, że wyniki mówią same za siebie. Wszystko zawdzięczam tym dziewczynom, federacji. Niesamowite jest to, co osiągnęły. Niesamowita jest też wiara we mnie oraz atmosfera! Muszę powiedzieć, że ta historia jest jak bajka.

Dlaczego nie zdecydował się Pan na przedłużenie umowy z reprezentacją Polski?

Przepraszam, nie chcę o tym mówić. Mam nadzieję, że zostanę tu dobrze zapamiętany, że kibice będą szanować moją pracę oraz to, co próbowałem wprowadzić dla polskiej piłki ręcznej. Za mną znakomite sześć lat, ale wszystko sie kiedyś kończy. To był właściwy czas na odejście.

Przygoda w Polsce mogła być dla Pana istną trampoliną do wielkiej kariery trenerskiej?

Tak! Wszystko zawdzięczam tym dziewczynom oraz federacji. Niczego bym nie osiągnął bez tych zawodniczek

Dziękuję bardzo, trenerze.

(po polsku) Dziękuję, dziękuję.