Kamila Lićwinko do Rio wyleci 8 sierpnia. Póki co mocno trenuje w Spale. Wraz z mężem - trenerem prognozują, że, żeby wywalczyć medal w Rio, będzie trzeba skakać powyżej dwóch metrów. Wie, że ją na to stać.


Tylko nam opowiada o swoich początkach nie tylko ze skokiem wzwyż, ale także z mężem i trenerem, wydarzeniu, które było ciosem prosto w jej serce oraz marzeniach, które tak naprawdę są realnymi celami.


Oto ciekawsze wypowiedzi Kamili Lićwinko:


„Moja przygoda ze skokiem wzwyż rozpoczęła się w czwartej klasie i od razu mi się spodobało. To była miłość od pierwszego wejrzenia”
„Michał (red. Lićwinko - mąż i trener) bardzo wspierał mnie od samego początku. To jemu zawdzięczam wszystkie sukcesy. Pełni w mojej karierze sportowej najważniejsza rolę.”


„Poznaliśmy się w liceum - w szkole mistrzostwa sportowego w Białymstoku. On przychodził do szkoły, ja już tam byłam i tak się poznaliśmy, aczkolwiek parą zostaliśmy dużo, dużo później.”


„W 2012 roku myślałam o zakończeniu kariery. Na szczęście miłość do sportu i decyzja, że będziemy trenować razem z Michałem sprawiły, że postanowiliśmy zaryzykować. Już pierwsze zawody pokazały, że to była dobra decyzja.”


„Sport jest niewdzięczny. Mimo ciężkiej pracy, mimo hektolitrów wylanego potu, łez, czasami krwi, kiedy wydaje się, że wszystko powinno być dobrze i rewelacyjnie, nagle dostajemy pstryczka w nos.”


„Jesteśmy bardzo zadowoleni. Wszystko wskazuje na to, że wyniki na igrzyskach powinny być bardzo dobre. Poprawiłam się bardzo siłowo, skocznościowo. Muszę to wszystko teraz złożyć na rozbiegu, żeby tę dobrą dyspozycję przełożyć na wysokie skoki.”


„Konkurs finałowy na igrzyskach będzie bardzo wyrównany. Nie ma faworytki, która odstawałaby mocno od grupy. Tych kandydatek do medalu jest bardzo dużo. Podejrzewamy, że będzie trzeba skakać ponad dwa metry, żeby zdobyć medal olimpijski."


„Wpadka dopingowa Anny Cziczerowej bardzo mnie zabolała, to był cios prosto w moje serce. Ja sobie stawiałam ją jako wzór. Wzorowałam się na jej skokach, na jej karierze. Imponowała mi.”


„Myślę, że kolor medalu w tym momencie nie gra roli. Każdy przyjęłabym z otwartymi ramionami. Już spełniają się moje marzenia. Jadę na igrzyska! Nie ukrywam, że marzy mi się medal, bo każdy z nas jadąc do Rio marzy o tym, żeby wypaść jak najlepiej, żeby zdobyć medal. Mam nadzieję, że mi się uda spełnić moje marzenie."


„Zdaję sobie sprawę, że to jest cel realny. Widzę, że jestem w bardzo dobrej dyspozycji, że idzie wszystko dobrze. Mam nadzieję przełożyć to na dobre skakanie.”


Poniżej oryginalna Od(s)powiedź Kamili Lićwinko w wersji pisanej. Cała rozmowa w materiale wideo.