Co czujesz będąc tutaj w Polsce z brązowym medalem igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro?

 

Oktawia Nowacka: Czuję wielkie szczęście i nieprawdopodobne emocje. Nie bardzo wiem co mam mówić, nogi mi się całe trzęsą i jestem bardzo zaskoczona. Moja mama coś wspominała, że będzie jakaś niespodzianka, ale nie myślałam, że będzie tyle osób i tak wspaniałe przywitanie.

 

W wieku 14 lat wyjechać z rodzinnej miejscowości po to by trenować i teraz przywozisz polskim kibicom medal igrzysk olimpijskich.

 

Musiałam wyjechać bardzo wcześnie, gdyż kiedy zdecydowałam się trenować pięciobój nowoczesny to jedyna okazja na trening była w Warszawie lub jeszcze w jednym ośrodku treningowym. Zdecydowałam się wtedy na Warszawę, ale mam nadzieję, że będę mogła teraz trenować pięciobój także w Starogardzie. Ten medal to lata wyrzeczeń i ciężkiej pracy daleko od rodzinnego domu.

 

Jak wyglądał start z Twojej perspektywy? Miałaś kontuzję, nie mogłaś biegać, bałąś się tej ostatniej konkurencji, ale pobiegłaś dla nas po brązowy medal.

 

Wiedziałam, że na dystans 2x800m wystarczy mi sił, a potem będę walczyć. Zaczęłam naprawdę bardzo mocno i potem na tym bardzo cierpiałam. Wiedziałam jednak, że jest to jedyny sposób, żeby zdobyć ten medal. Nie mogłam odpuścić. Pomyślałam sobie: Albo wytrzymam i zdobędę medal, albo padnę gdzieś na trasie.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.