- Po meczu z Ursusem wróciłem do domu. Będąc już pod drzwiami mieszkania, wróciłem do samochodu po torbę ze sprzętem. Zbiegałem po schodach i chyba się potknąłem. Dalej już nie za wiele pamiętam. Ocknąłem się z niedowładem wszystkich czterech kończyn. Mogłem ruszać tylko oczami. Masakra - relacjonuje zawodnik.

Niestety, kolejne diagnozy były bardzo niepokojące. Podobnie jak stan zdrowia Rafała.

- Od klatki piersiowej w dół nie czuję bólu ani temperatury. Ponadto mam straszne bóle neuropatyczne, atonię jelit i neurogenny pęcherz. Męczą mnie też napięcia spastyczne, przy których nie się zasnąć. Jestem cały czas na lekach, w tym psychotropowych środkach nasennych. Bo to po prostu niemożliwe, żebym normalnie zasnął, nawet kiedy jestem bardzo zmęczony. Mam zaburzenia równowagi, przewracam się, drętwieją mi kończyny. I tak od sześciu miesięcy - dodaje.

W pomoc Rafałowi zaangażowało się bardzo wiele osób. Powstała akcja "Nie ma, że boli", a jeśli Wy też chcecie pomóc, wystarczy wpisać w wyszukiwarce hasło: "Wrzesień dla Rafała". Z tą drugą inicjatywą wyszedł klub piłkarza. Jej finałem będzie mecz charytatywny między Polonią 2000 a Reprezentacją Artystów Polskich.

- Zbieramy teraz fundusze na leczenie i badania. Robimy wszystko, żeby z tego wyszedł i jeszcze kiedyś zagrał w czarnej koszuli. Te trzy wrześniowe mecze są meczami ligowymi, dlatego na jego leczenie możemy przeznaczyć jedynie część dochodu z biletów. Mecz Polonia 2000 - Artyści Polscy będzie natomiast już całkowicie dla niego - przekażemy na leczenie Rafała cały dochód z biletów - zdradza Karolina Czaja, rzecznik Polonii Warszawa.

W ostatnich dniach pojawiła się nowa nadzieja. Michał Masłowski, były piłkarz Legii Warszawa, a obecnie Piasta Gliwice, polecił Rafałowi klinikę w Rzymie, która pomogła mu wyleczyć bardzo skomplikowaną kontuzję.

- Dowiedziałam się o tym wczoraj wieczorem. Przyznam się szczerze, że nie spałam całą noc. Mam nadzieję, że w końcu poznamy przyczynę, dlaczego Rafał nie może dojść do siebie. A przede wszystkim - może wreszcie przestanie cierpieć - mówi Marta Sobczyk-Wierzbowska, mama piłkarza.

W poniedziałek Rafał wyleci do stolicy Włoch. Pomóc może każdy.

Więcej o wspomnianych akcjach przeczytasz TUTAJ.