Karolina Owczarz: Co możesz powiedzieć o swoim rywalu?

Mateusz Gamrot: Rywal jak każdy inny. Szacunek do każdego zawodnika, co podejmie walkę - tak kiedyś Rychu Peja rapował. Ja sobie wziąłem te słowa do serca. Myślę, że jest wymagającym rywalem. On ma 19-8 rekord, w tym dwanaście nokautów. Ja mam dopiero jedenaście walk zawodowych, czyli mniejszy bilans od niego. Walczył kiedyś kategorię wyżej, więc będzie pewnie cięższy i silniejszy. Myślę, że to dobry dla mnie przeciwnik.

Co trzeba z takim zrobić?

Bardzo mocno go bić, przewrócić i poddać. Tak widzę nadchodzącą walkę.

Wszyscy mówią, że ciężej broni się pasa niż się go zdobywa. Jak się do tego odniesiesz?

Ciężko mi się do tego odnieść, ponieważ to moja pierwsza obrona. Kiedyś słyszałem podobne powiedzenie, że lepiej się kogoś goni niż przed kimś ucieka, czyli można to porównać do tego. Nie myślę o tym, że to walka w obronie pasa. Wychodzę do walki skupiony i zmotywowany, żeby wygrać.

Czekałeś na ten pas bardzo długo. To nie jest tak, jak we "Władcy Pierścieni", że to skarb, którego nie chcesz nikomu oddać?

Tak, pracowałem na ten pas bardzo długo. Myślę, że bardzo długo będę go też bronił. Aż do momentu, gdy powiem sobie "stop" i kolej dla mojego kolegi Maćka Kazieczko, który został zakontraktowany przez KSW w mojej kategorii. Dwanaście czy piętnaście obron i się z nim podzielę.

Jesteś bardzo pewny siebie.

Takim trzeba być w tym sporcie.

Cała rozmowa z Mateuszem Gamrotem w załączonym materiale wideo.