Piłka nożna

Sędzia liniowy odpocznie po błędzie w...

W 90. minucie meczu Legii z Lechem Marcin Robak zdobył gola z rzutu karnego na 1:1. Po chwili inny z napastników poznańskiej drużyny Kownacki podbiegł po piłkę, by szybko ją ustawić na środku boiska. Wówczas został zaatakowany przez Malarza. Do akcji wkroczyli pozostali zawodnicy obu zespołów, w incydencie brali też udział rezerwowi piłkarze; golkiper Lecha Jasmin Buric został ukarany czerwoną kartką. Z kolei Malarz i Kownacki obejrzeli żółte kartoniki. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Legii 2:1.

 

Według działaczy Lecha kary były niesprawiedliwe. Lech w poniedziałek wieczorem złożył protest do Komisji Ligi. Wnioskował m.in. o zawieszenie bramkarza Legii na trzy mecze.

 

"Komisja Ligi oddaliła protest klubu z Poznania oraz postanowiła utrzymać decyzje sędziego głównego zawodów. Zmiana decyzji sędziego o żółtej kartce byłaby możliwa, gdyby sędzia zawodów nie widział zdarzenia, a błąd uznano za rażący. Natomiast w związku z niesportowym zachowaniem Arkadiusza Malarza, Komisja Ligi postanowiła nałożyć możliwą dodatkową karę finansową w wysokości 5 000 złotych" - napisano w komunikacie.

 

Dzień wcześniej Komisja Ligi ukarała bramkarza Buricia zawieszeniem na trzy mecze.

 

Po 13 kolejkach ekstraklasy Legia i Lech mają po 16 punktów. Dzięki lepszemu bilansowi bramek "Wojskowi" zajmują ósme miejsce, a zespół z Poznania jest tuż za nim.