Pierwszym, ciekawym z perspektywy polskiego kibica boksu pojedynkiem na gali w Moskwie było starcie doświadczonego Polaka - Łukasza Rusiewicza (22-28, 13 KO), przed którym stało trudne wyzwanie w postaci walki z byłym amatorskim mistrzem Europy Aleksiejem Jegorowem (1-0, 1 KO). Debiutujący na zawodowym ringu Rosjanin rozbił polskiego pięściarza już w drugiej rundzie, w której sędzia ringowy zdecydował przerwać się nierówny pojedynek.

Czwarta walka od końca była z kolei bardzo bolesna dla mistrza olimpijskiego z Pekinu Rachima Czakijewa (26-3, 19 KO). Czakijew doznał trzeciej bolesnej porażki przed czasem, a tym razem jego pogromcą został Maksim Własow (37-2, 20 KO), który zakończył pojedynek już w 7. rundzie! Wcześniej obaj pięściarze posyłali się nawzajem na deski. Chwilę po niespodziewanym triumfie Własowa mieliśmy już bardziej spodziewany scenariusz, bowiem Dimitrij Kudriaszow (20-1, 20 KO) w wielkim stylu szybko rozprawił się z Santanderem Silgado (27-4, 21 KO).

Na gali w Moskwie miało tego wieczora dojść jednak do innych sensacyjnych rozstrzygnięć. Nikt nie spodziewał się przecież tego, że mało znany Julius Indongo (21-0, 11 KO) w zaledwie czterdzieści sekund pokona zdecydowanego faworyta gospodarzy Eduarda Trojanowskiego (25-1, 22 KO). Po wspaniałym ciosie, który uciszył wszystkich rosyjskich kibiców poznaliśmy więc nowego mistrza świata kategorii junior półśredniej federacji IBF!

Także o pas tej organizacji, z tym, że w wadze junior ciężkiej, stoczyli bój w walce wieczoru broniący tytułu Denis Lebiediew, a także Murat Gassijew. Po fascynującym i trzymającym do ostatnich sekund w napięciu boju pretendent pokonał mistrza niejednogłośną decyzją sędziów, którzy punktowali 114:113 dla Lebiediewa, 116:112 dla Gassijewa i 116:111 dla Gassijewa. O zwycięstwie tego drugiego prawdopodobnie zadecydowały środkowe rundy, w których Gassijew przejął kontrolę w ringu, a w piątym starciu posłał Lebiediewa na deski!