Reprezentacyjny polski napastnik Milik po Euro 2016 przeszedł za 32 mln euro z holenderskiego Ajaksu Amsterdam do włoskiego SSC Napoli. Na tym transferze katowiczanie zarobili 640 tys. euro. Ta kwota została podzielona na cztery transze, pierwsza zgodnie z harmonogramem trafiła jesienią na klubowe konto. „Nie patrzymy na kurs euro, bo niezależnie od niego to dla nas bardzo duże pieniądze. Teraz czekamy na rozstrzygnięcie miejskiego konkursu. W ubiegłym roku dostaliśmy od samorządu Katowic 650 tys. złotych. Jeśli teraz kwota byłaby podobna, przetrwamy. To bardzo znacząca pozycja w naszym budżecie” – dodał prezes.

Dodał, że po głośnym w mediach transferze Milika nie napłynęły do Rozwoju oferty menedżerów droższych piłkarzy. „Bo wszyscy wiedzieli, że my ich nie zatrudnimy. Nadal szukamy przede wszystkim graczy, którzy chcą coś udowodnić, a nie tylko myślą o pieniądzach. Poślizgów w wypłatach nie mamy” – zaznaczył Waśkiewicz.

Katowiczanie w minionym sezonie po rocznym pobycie spadli z 1. ligi. Zimą zajmują przedostatnie miejsce w drugoligowej tabeli.

Nie zakończył się jeszcze definitywnie sądowy spór Rozwoju z Górnikiem Zabrze związany z wcześniejszym transferem Milika. Zawodnik latem 2011 przeszedł z trzecioligowego wtedy Rozwoju do Górnika, którego szkoleniowcem był obecny selekcjoner drużyny narodowej Adam Nawałka. W grudniu 2012 piłkarz został sprzedany do Bayeru Leverkusen, skąd został ściągnięty do Ajaksu.

Kulisy transferu zawodnika z Polski do Niemiec były przedmiotem sporu toczącego się wiosną przed katowickim Sądem Okręgowym. W 2014 Rozwój i Górnik (którego prezesem był wtedy Waśkiewicz) zawarły porozumienie dotyczące warunków spłaty prowizji za przejście Milika do Bayeru. Zabrzanie spłacili kwotę główną, ale nie trzymali się terminów rat, sporną kwestią pozostawały odsetki, które sięgnęły 50 tys. euro, oraz wynagrodzenie dla kancelarii prawnej, które - zdaniem Rozwoju - powinien zapłacić klub z Zabrza. Górnik wnioskował o stwierdzenie nieważności porozumienia, argumentując, że jego rada nadzorcza nie miała uprawnień do powołania prezesa, z powodu wygaśnięcia jej kadencji. Katowicki Sąd Okręgowy uznał rację zabrzan. "Odwołaliśmy się od tego wyroku i na razie nic więcej się w tej sprawie nie wydarzyło" - powiedział Waśkiewicz.