Szczęsny przebywa na drugim już wypożyczeniu do rzymskiego klubu. Jakiś czas temu zdążył już ugruntować swoją pozycję, a z meczu na mecz koledzy zawdzięczają mu coraz więcej. Wystarczy przypomnieć ostatni mecz z Genoą, kiedy w ostatniej minucie obronił kapitalne uderzenie Lucasa Ocamposa zmierzające w samo okienko! Nic dziwnego, że Polakiem są zachwyceni niemal wszyscy na Półwyspie Apenińskim. Działacze Romy myślą jednak kilka kroków do przodu i wiedzą, że taka dyspozycja może być dla nich problemem...

Reprezentant Polski cały czas jest zawodnikiem Arsenalu i nigdy nie ukrywał, że woli grę w Premier League. Nawet mimo tego, że Arsene Wenger wolał stawiać na Petra Cecha, to Polak chciał grać, by zachować miejsce w kadrze, a także, by pewnego dnia wrócić do Londynu i odebrać to, co jeszcze jakiś czas temu należało do niego. Czy jednak tak by się stało i czy takie zagranie ma sens?

O ile Szczęsny z każdym miesiącem - znając jego potencjał - powinien stawać się lepszy, to jego ewentualny konkurent czasu nie oszuka. Cech ma 34 lata i najlepszy okres raczej za sobą, co jednak nie oznacza, że powinien natychmiast kończyć karierę. Ciągle prezentuje wysoki poziom, a solidne doświadczenie zdecydowanie przemawia na jego korzyść. Nie od dzisiaj wiadomo, że bramkarzy obowiązują nieco inne "zasady" i spokojnie mogą grać nawet do czterdziestki.

Zresztą w Arsenalu, jeszcze nawet tuż przed przejściem Wengera, stawiało się na bramkarzy po trzydziestce. Kiedy David Seaman stał się pierwszym golkiperem miał 30 lat, później był Jens Lehmann (35 lat), Manuel Almunia (30 lat), a teraz jest Petr Cech (w momencie przyjścia miał 32 lata). Szczęsny był wyjątkiem, bo zaczął tuż po 20. roku życia! Po kilku sezonach jednak musiał szukać innego klubu... Teraz ma 26 lat, ale czy ma czego szukać w Londynie? Jak widać historia nie stoi po jego stronie...

Cech już jedną rywalizację z młodym i gniewnym przegrał (w Chelsea wygryzł go Thibaut Courtois), więc na pewno liczy, że tym razem podobna sprawa się już nie powtórzy. W obecnym sezonie grają raczej porównywalnie, a zaufanie Wengera jest raczej po stronie rywala Polaka. Cech niczym przecież Francuzowi nie podpadł i nie ma łatki kontrowersyjnego zawodnika.

Szczęsny spisuje się więc bardzo dobrze i szkoda by było to zmarnować. Jego ewentualny powrót na Emirates Stadium niekoniecznie może wyjść mu na dobre, bo kolejne mecze na ławce rezerwowych to na pewno nie jest to, o czym marzy. Działacze Romy wiedzą, że tylko solidna oferta zadowoli Arsenal i już teraz planują skorzystać z klauzuli i wydać na niego ponad 14 milionów euro - o rzekomej decyzji klubu ze stolicy Włoch informuje Corriere Dello Sport. To powinno przekonać londyńczyków, ale czy przekona Polaka? W takim wypadku Szczęsny zostałby jednym z najdroższych Polaków w historii. Decyzja o jego transferze wpłynęłaby także na przyszłość Łukasza Skorupskiego, który obiecująco spisuje się na wypożyczeniu w Empoli, jednak wciąż pozostaje zawodnikiem Romy.