Pierwsza potyczka była niezwykle niecodzienna, ponieważ mimo tego, że Misfits nakładało na rywali ciągłą presję i zdobywało coraz to więcej obiektów na mapie, pierwszą krew przelali dopiero po prawie trzydziestu minutach gry. Od tego momentu pacyfistyczne podejście zawodników się zmieniło, lecz wciąż pozostali oni przy metodycznym i niezwykle powolnym stylu gry, który ostatecznie po ponad czterdziestu minutach zapewnił im tryumf. Podczas następnej batalii Vitality straciło cierpliwość i postanowiło zmusić MSF do szybszego działania. Swój cel co prawda osiągnęło, lecz pojedynek wyglądał prawie tak samo jak poprzedni - dzięki wysokiej kontroli mapy i świetnie dobranej kompozycji, nexus po raz kolejny wybuchł w twarz graczom VIT.

 

Mecz Giants Gaming z początku układał się dla nich wręcz wyśmienicie, głównie za sprawą Gravesa Memento, który zawsze przychodził sojusznikom na ratunek, kiedy go potrzebowali. Z czasem jednak pojawił się po ich stronie problem typowy dla mniej doświadczonych zespołów - nie do końca wiedzieli jak spożytkować swoje prowadzenie, więc z czasem H2K zaczęło ich doganiać. Z każdą walką drużynową przewaga "Gigantów" coraz bardziej malała aż w końcu pałeczkę przejęli rywale, którzy bez skrupułów pokazali, jak powinno się kończyć spotkanie.

 

Rywalizujące ze sobą zespoły zapewniły widowni wartką akcję już od pierwszych minut zmagań, idąc łeb w łeb i wyłapując wrogów przy każdej możliwej okazji. Z czasem jednak, mimo ciągłego wyrównania, prym ponownie wiedli Jankos i spółka, którzy nieprzerwanie utrzymywali niewielką przewagę nad adwersarzem. Im dłużej trwała potyczka, tym coraz bardziej rosła wspomniana różnica, a gdy do tego doszły dużo lepsze rotacje i decyzje, mapa dla H2K była praktycznie otwarta. Dzięki temu mogli oni po raz kolejny sięgnąć po zwycięstwo.