„Pierwszy mecz jest zawsze ciężki. Zwłaszcza, że niewiele miałem treningów na tym korcie, tylko dzisiaj do południa, bo wczoraj miałem trochę luzu. Wyglądało to pewnie, pod kontrolą, ale grało się trudno” – powiedział po meczu z Czechem Janowicz.

 

Łodzianin zwrócił uwagę na nawierzchnię kortu w Orbicie, która nie należy do łatwych. „Ta nawierzchnia trochę zniekształca poziom zawodników, bo nie ma wielu wymian. Niewielu tenisistów potrafi grać na takiej nawierzchni. Trudno tutaj o jakąś taktykę, co widać było dzisiaj” – dodał.

 

Janowicz do Wrocławia przyjechał prosto z turnieju challenger w Bergamo, gdzie wygrał. Tenisista nie ukrywał, że takie częste granie nie jest łatwo. „Dużo grania za mną, ale dużo jeszcze też przede mną. Trzeba znaleźć motywację, ale ja tę motywację mam, bo chcę jak najszybciej wrócić do setki ATP, a później do pięćdziesiątki. Aby tak się stało trzeba grać, nie ma wyjścia” – skomentował.

 

W czwartek rywalem Janowicza w hali Orbita będzie Austriak Juergen Melzer (136. ATP). Polak przyznał, że trudno przewidzieć, jak może wyglądać ten mecz. „Ciężko przewidzieć, bo ta nawierzchnia jest nieprzewidywalna. Rozgrywanie czysto taktycznych pojedynków, planowanie czegoś jest trudne. Będę grał jak przez ostatnie siedem, czy sześć meczów, czyli agresywnie i będę liczył na swój serwis” – zakończył Janowicz.

 

Mecz zaplanowany jest na godzinę 18. Później na kort wyjdzie jeszcze Michał Przysiężny (402. ATP), którego rywalem będzie rozstawionym z numerem drugim Słowak Lukas Lacko (101. ATP).