Pierwszy z meczów, w którym zobaczyć mieliśmy Misfits oraz Origen, budził spore emocje. Jednak nie z powodu poziomu e-sportowego prezentowanego przez drużyny, a w związku ze zmianami w składzie formacji Enrique „xPeke” Cedeno Martineza i oczekiwanego powrotu założyciela formacji do podstawowej piątki. Ostatecznie jednak dość nieoczekiwanie Hiszpan zapełnił lukę na dolnej alei, występując w roli wspierającego, a na środku pozostał Koreańczyk Yoo „Naehyun” Nae-hyun. W składzie najsłabszej ekipy wiosennego splitu EU LCS nie zobaczyliśmy też Jakuba „Cinkrof” Rokickiego, który nie zdecydował się przyjąć propozycji występów w czarno-białych barwach. Samo spotkanie było zaskakująco żywe jak na zmagania w najwyższej europejskiej lidze. Origen skutecznie próbowało wprowadzić na Pola Sprawiedliwości chaos i przynajmniej na pierwszej mapie plan zakończył się powodzeniem. Bardzo agresywna postawa w kontekście dolnej alei początkowo przynosiła korzyści i utrzymywał się status quo. Później jednak Misfits uspokoiło grę i przejęło inicjatywę, nie oddając jej już do końca dwumeczu. Pod dyktando drugiej drużyny grupy A odbyło się już bowiem całe drugie starcie i zgodnie z oczekiwaniami Tristan „PowerOfEvil” Schrage i spółka dopisali na swoje konto kolejny triumf.


Misfits 2-0 Origen

 


W drugim pojedynku sobotniego wieczoru mierzyły się formacje Unicorns of Love i Team ROCCAT. Jednorożce szukały satysfakcji po nieudanym początku szóstej kolejki i porażce 1-2 z Misfits, tymczasem wygrana z ekipą Pettera „Hjarnan” Freyschussa wydawała się stosunkowo prostym sposobem na poprawę nastrojów w drużynie. Co ciekawe, na dolnej alei ponownie zobaczyliśmy Camille – tym razem w roli bohaterki wsparcia zdecydował się wykorzystać ją Kim „Wadid” Bae-in. Zgodnie z oczekiwaniami piąty zespół grupy A nie poradził sobie nawet z pierwszym uderzeniem rywali i różnica była widoczna już na pierwszy rzut oka – co prawda ROCCAT potrafiło odpowiedzieć pojedynczymi zabójstwami, ale w tym samym czasie Jednorożce zabezpieczały kolejną już fortyfikację czy neutralne wzmocnienie. Wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem, ale fatalna w skutkach okazała się decyzja przyspieszenia gry za pomocą wczesnego barona. 23. minuta to było zbyt wcześnie i ROCCAT odwlekł egzekucję, a przy okazji potrójnym zabójstwem popisał się Ambroz „Phaxi” Hren. Nie pomogło to jednak na dłuższą metę, bo Unicorns of Love bardzo szybko pozbierało się po tym błędzie. Odzyskawszy rezon, skutecznie przyparło przeciwników do muru i zniszczyło ich nexus. 1-0. Identycznie rozpoczęła się mapa numer dwa – Jednorożce zabezpieczały coraz większą przewagę, podczas gdy ROCCAT nie był w stanie skutecznie odpowiadać na ofensywę rywali. Tym razem zespół Felixa „Betsy” Edlinga nie był w stanie podstawić jakiegokolwiek oporu wyżej notowanym rywalom. Gracze UoL zabierali wszystko, co chcieli i tym razem już w 21. minucie zabezpieczyli barona i z jego wydatną pomocą błyskawicznie wykończyli napoczętych oponentów, których najważniejszy budynek eksplodował już w 26. minucie starcia…


Unicorns of Love 2-0 Team ROCCAT