Polscy skoczkowie po raz pierwszy w historii zostali drużynowymi mistrzami świata. W Lahti w składzie: Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Maciej Kot oraz Kamil Stoch, wyprzedzili Norwegów i Austriaków. Natomiast dla rodaków Hannawalda zabrakło miejsca na podium (Niemcy uplasowali się na czwartej lokacie).
 
W tym sezonie Biało-Czerwoni drużynowo wygrywali już w Klingenthal, a także w Willingen, ale triumf w Lahti jest wyjątkowy. W pierwszej serii fińskiego konkursu panowały wręcz idealne warunki do skakania. Jednak druga odsłona sobotnich zawodów była loteryjna. – Wszyscy zawodnicy musieli dostosować się do trudnych warunków, ale Polacy zdecydowanie najlepiej sobie z nimi poradzili. Są niesamowicie mocni i zapewne potwierdzą swoją wysoką dyspozycję w kolejnych startach. W przeszłości strasznie się męczyli, ale teraz widać, że skakania przychodzi im swobodnie - zauważył "Hanni".

42-letni Niemiec, który w przeszłości był wielkim rywalem Adama Małysza wyróżnił Dawida Kubackiego. Hannawald podkreślił, że to właśnie on zasłużył na szczególne słowa uznania. – Wszyscy zaprezentowali wysoki poziom, ale na największe brawa zasługuje bez wątpienia Dawid Kubacki, który wytrzymał presję. Indywidualnie dominował Kraft, dobre próby oddawali także moi rodacy Wellinger i Eisenbichler, ale Polacy byli poza zasięgiem wszystkich - wyznał legendarny skoczek.