Dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek ekstraklasy Lechia zajmuje czwarte miejsce w tabeli. Gdańszczanie legitymują się jednak takim samym dorobkiem jak druga Jagiellonia Białystok i trzeci Lech Poznań oraz tracą dwa punkty do liderującej Legii, z którą zmierzą się w ostatnim meczu w Warszawie.

 

„W konfrontacji z Pogonią najważniejszym celem będzie zwycięstwo, ale do tego meczu podejdziemy jak do poprzednich spotkań w grupie mistrzowskiej. Chcę, żeby moi zawodnicy cały czas cieszyli się grą, co nie oznacza, że w niedzielę zaprezentujemy beztroski futbol. W naszych poczynaniach mamy być pragmatyczni i grać z głową. Widać jednak, że każde kolejne spotkanie nas napędza” - stwierdził Nowak.

 

"Biało-zielonych" napędzają także dobre wyniki, bo w pięciu meczach grupy mistrzowskiej zdobyli 11 punktów, a w dodatku są jedynym zespołem, który w tej fazie nie stracił bramki. Zdecydowanie gorzej radzą sobie „Portowcy”, którzy powiększyli swój dorobek o punkt, strzelili również jednego, a stracili 10 goli.

 

Faworytem niedzielnego spotkania są oczywiście gospodarze, którzy nie zagrają jednak w najsilniejszym składzie. Co prawda po pauzie za żółte kartki przy ustalaniu składu formalnie mogą być brani pod uwagę obrońca Rafał Janicki i boczny pomocnik Lukas Haraslin, ale ten drugi jest również kontuzjowany.

 

„Przy Słowaku, a także przy Grzegorzu Kuświku i Simeonie Sławczewie trzeba postawić znak zapytania. Najbliższe godziny pokażą, czy zdążą oni dojść do siebie. W ostatnim spotkaniu z Lechem urazu barku nabawił się Steven Vitoria, ale Kanadyjczyk uczestniczy we wszystkich zajęciach i wszystko wskazuje na to, że będzie mógł zagrać w niedzielę. Mecz w Poznaniu kontuzją okupił także Kuba Wawrzyniak i w jego przypadku szanse na to, że zagra z Pogonią, są znikome” – wyjaśnił.

 

Po meczu zaplanowano uroczystość pożegnania najdłużej występujących w Lechii piłkarzy, czyli 34-letniego bramkarza Mateusza Bąka i o rok starszego środkowego pomocnika Piotra Wiśniewskiego.

 

Bąk przeszedł z gdańską drużyną cały szlak z A-klasy do ekstraklasy (miał udział w pięciu awansach) i w barwach tego zespołu rozegrał 272 spotkania, w których zdobył jedną bramkę. Z kolei Wiśniewski trafił do Lechii w 2005 roku, kiedy ta występowała w trzeciej lidze i w 2008 roku razem z Bąkiem świętował awans do ekstraklasy. Jego dorobek to 276 meczów i 59 bramek.

 

„Chciałbym, żeby ich pożegnanie wypadło imponująco, czyli aby spotkanie z Pogonią zakończyła się naszym zwycięstwem. Jest też zamysł, aby obaj pojawili się w tym meczu na boisku” - przyznał Nowak.