Po 35. kolejkach oba zespoły znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Arka z dorobkiem 20 punktów zajmuje przedostatnie 15. miejsce, natomiast Ruch ma trzy punkty mniej i zamyka tabelę ekstraklasy. W sobotę w Gdyni te drużyny muszą walczyć o zwycięstwo.

 

„To spotkanie może nam dużo dać, ale może również zakończyć marzenia o utrzymaniu ekstraklasy w Gdyni, a nie ukrywam, że bardzo chciałbym dalej pracować w Arce. Mamy szansę uniknąć degradacji i trzeba zrobić wszystko aby ją wykorzystać, ale zdajemy sobie sprawę, że nawet komplet punktów w dwóch ostatnich meczach może nam nie pomóc. Ja jednak z optymizmem czekam na tę rywalizację, bo wierzę w utrzymanie” - powiedział Ojrzyński.

 

Szkoleniowiec żółto-niebieskich nie ukrywa, że jest to najtrudniejszy mecz w jego trenerskiej pracy. „Nie miałem jeszcze okazji prowadzić drużyny na tym etapie rozgrywek w spotkaniu o taką stawkę. W tej konfrontacji ważą się przecież losy Arki i sobotni mecz należy rozpatrywać w kategoriach być albo nie być” - dodał.

 

W Gdyni nastawiają się na bardzo trudne spotkanie także z tego względu, że chorzowianie muszą być niezwykle zdeterminowani. Dla gości jest to praktycznie mecz ostatniej szansy, bo porażka oznacza ich automatyczną degradację. Ruch spadnie także, bez względu na wynik konfrontacji w Gdyni, w przypadku wygranej Górnika Łęczna z Zagłębiem Lubin. Jeśli w tym ostatnim spotkaniu zespoły podzielą się punktami, „Niebieskich” pogrąży także remis.

 

„Kombinacji wyników jest sporo, ale my patrzymy tylko na siebie i skupiamy się na najbliższym meczu. Zdajemy sobie sprawę, że Ruch przyjedzie po zwycięstwo, bo przy korzystnych dla siebie rezultatach może się jeszcze utrzymać. Na pewno nie zobaczymy w Gdyni zdołowanego zespołu, tylko rywala, który będzie chciał nam zabrać trzy punkty” - zauważył.

 

Przed ostatnim w tym sezonie meczem na własnym stadionie gdynianie wyjechali na krótkie zgrupowanie do Gniewina.

 

„U siebie nie mieliśmy gdzie trenować, bo boisko treningowe jest w remoncie. Do tego spotkania musimy się jak najlepiej przygotować i taką możliwość dał nam pobyt w Gniewinie, gdzie mogliśmy spokojnie dopracować oraz przećwiczyć pewne rzeczy. Była wreszcie okazja do normalnych treningów, bo ostatnio mecz gonił mecz i czasu wystarczyło tylko na regenerację. W piątek będziemy już ćwiczyć na własnych obiektach i wtedy podejmiemy decyzję w jakim składzie zagramy z Ruchem” - wyjaśnił.

 

Po pauzie za żółte kartki do gry gotowy jest środkowy obrońca Michał Marcjanik, natomiast z tego samego powodu na trybunach zasiądzie środkowy pomocnik Dominik Hofbauer. W dodatku kontuzjowany jest boczny pomocnik Adrian Błąd. Szkoleniowiec żółto-niebieskich nie narzeka jednak na sytuację kadrową drużyny.

 

„Wreszcie zgadza się nam liczba napastników, bo do tej pory do gry gotowy był tylko Rafał Siemaszko, a teraz do dyspozycji mam także Pawła Abbotta i Przemysława Trytkę. Patrzymy jednak nie tylko na atak, ale również na obronę, w której musimy poprawić pewne rzeczy, bo ostatni przegrany 1:4 mecz ze Śląskiem we Wrocławiu nam nie wyszedł” - przyznał.

 

W sezonie zasadniczym gdynianie dwa razy pokonali Ruch - 3:0 u siebie oraz 2:1 na wyjeździe. W grupie spadkowej zawodnicy Arki zdobyli cztery, natomiast chorzowianie tylko dwa punkty.