Czy są jakieś mechanizmy, które mogą taki proceder powstrzymać w przyszłości? – zapytaliśmy prezesa PZPN Zbigniewa Bońka.

 

- A czy ja mam piłkarzy jakiegoś klubu zmuszać do tego, aby biegali, walczyli, grali lepiej? Jeżeli zdarzyło się coś co wszyscy przewidywali i to zdarzenie śmierdzi, to niech przyjdzie mi ktoś z dowodami, że mecz był ustawiony, że został sprzedany. Wydaje mi się, że trudno będzie o taki dowód – tłumaczył Boniek, który zdaje sobie jednak sprawę, że ustawiony mecz, nie oznacza sprzedanego.

 

I w tym przypadku wątpliwe, aby w grę wchodziły jakiekolwiek pieniądze. Chodziło raczej o przysługę, o którą prosili zaprzyjaźnieni kibice obu drużyn.

 

- Zgadzam się. Ale co ja mogę zrobić jako prezes PZPN? Dla mnie niesmakiem jest, że są jakieś historyczne, klubowe koalicje, które nie mają nic wspólnego z piłką. Słyszałem, że kibicom Zagłębia zależało na tym, aby Arka się utrzymała i prosili swoich zawodników, aby nie robili jej krzywdy. Jeśli to prawda, to jest rzecz smutna. Na dzisiaj przykładów korupcji i sprzedawania meczów nie mamy. Ale mamy odpowiedni aparat i pewne sygnały dostajemy. Ja o tym nie chcę mówić, bo na razie nie ma takiej potrzeby – powiedział prezes PZPN.

 

Na pytanie co ma na myśli, odparł: - Czy wyjechać sobie do Czech i obstawić, że moja drużyna przegra to nie jest taki duży wysiłek? Drużyna Górnika Zabrze w pewnym momencie zaczęła stawiać na młodych.

 

- I nagle wygrała sześć meczów z rzędu, wracając do ekstraklasy – przypomnieliśmy.

 

- Na pewne rzeczy czasem trzeba zwrócić uwagę. Jak grali starzy to zdarzały się dziwne wyniki. Nic nie chcę sugerować, ale czujnym trzeba być – zasugerował szef polskiej piłki.