Rosjanie rozpoczęli spotkanie od mocnego uderzenia (0:3, 4:8) i utrzymywali kilkupunktową przewagę w dalszej części premierowej odsłony (12:16, 15:19). Gdy asem serwisowym popisał się Dmitrij Kowalew, a w kolejnej akcji Amerykanie dotknęli siatki, Rosja miała piłkę setową przy stanie 17:24. Wydawało się, że losy tej partii są już rozstrzygnięte, tymczasem był to dopiero początek emocji. Podopieczni trenera Johna Sperawa dokonali niemożliwego: wykorzystali dekoncentrację rywali i odrobili straty przy zagrywkach Toreya Defalco, doprowadzając do rywalizacji na przewagi! W tej wojnie nerwów górą byli jednak siatkarze Rosji, którzy dopiero za trzynastym (!) podejściem wykorzystali piłkę setową. Dmitrij Wołkow skutecznym atakiem z lewego skrzydła ustalił wynik na 29:31. 

 

Druga odsłona nie była tak zacięta. Dobre otwarcie zaliczyli tym razem siatkarze USA, którzy na początku punktowali seriami (4:0, 12:5). W dalszej części seta utrzymywali dobre przyjęcie, co przekładało się na atak, popełniali również mniej błędów własnych, w efekcie utrzymywali przewagę (16:10, 20:15). Kawika Shoji asem serwisowym dał swej ekipie piłkę setową (24:17), a po skutecznym ataku Jeffreya Jendryka w kolejnej akcji siatkarze USA wyrównali stan meczu.

 

Set numer trzy znów przebiegał pod dyktando Rosjan, wyrównaną walkę oglądaliśmy do stanu 5:5, później podopieczni Siergieja Szlapnikowa odskoczyli przy dobrych zagrywkach Wołkowa (9:14), ich mocną bronią był również blok. Amerykanom nie pomogła zmiana rozgrywającego, Rosjanie utrzymywali zaliczkę (11:16), nawet mimo pewnych kłopotów po drugiej przerwie. Kluczowe punkty siatkarze Sbornej zdobyli po zepsutych zagrywkach rywali: Taylora Sandera i Davida Smitha (19:25).

 

Amerykanie wrócili do gry w czwartej partii. Mieli przewagę na obu przerwach (8:7, 16:14). Rosjanie znów odrobili straty (17:17), ale siatkarze USA znów odskoczyli w końcówce i po ataku Sandera mieli piłkę setową przy stanie 24:21. Rosjnie zdołali doprowadzić do rywalizacji na przewagi, w której skuteczny blok Smitha ustalił wynik na 29:27. To oznaczało tie-break, w którym od początku oglądaliśmy zaciętą walkę. Przy zmianie stron punkt zaliczki mieli Rosjanie (7:8). W końcówce Sborna utrzymała przewagę, a dwa decydujące punkty wywalczył Maksim Żygałow (13:15). Zacięte spotkanie nie stało na najwyższym poziomie. Gra obu ekip falowała, a siatkarze popełniali masę błędów własnych (Rosjanie uzyskali aż 39 punktów po błędach rywali, a Amerykanie – 29). MVP: Jegor Kliuka.

 

USA – Rosja 2:3 (29:31, 25:17, 19:25, 29:27, 13:15)