30-latka miała w ubiegłym sezonie łyżwiarskim kłopoty z kolanem i to właśnie zadecydowało o rezygnacji ze startów latem na rowerze.

 

"Chcę wyleczyć wszystkie urazy, by być gotową na igrzyska. Oczywiście będzie brakować mi startów rowerowych, bo ta aktywność sprawia mi po prostu ogromną przyjemność. To fajna zabawa. Rower będzie jednym z moich zadań treningowych w przygotowaniach do zimowych igrzysk, ale co innego trening, a co innego start w zawodach" - powiedziała Sablikova, która zimą wywalczyła złoto na swoim koronnym dystansie 5000 m w mistrzostwach świata w Korei Płd. Był to jej 17. krążek z najcenniejszego kruszcu w imprezie tej rangi.

 

Sablikova czterokrotnie startowała w kolarskich MŚ (m.in. była dziewiąta w jeździe indywidualnej na czas w Richmond w 2015 roku). Chciała też rywalizować w tej dyscyplinie na letnich IO w Rio de Janeiro. Pojechała do Brazylii i została zgłoszona do jazdy indywidualnej na czas przez rodzimą federację, ale z przyczyn określanych jako "formalne" nie znalazła się na liście Międzynarodowej Unii Kolarskiej. UCI decyzję tłumaczyła m.in. tym, że zabrakło jej w zgłoszeniu do wyścigu ze startu wspólnego, co było warunkiem występu w jeździe indywidualnej.

 

Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) odrzucił apelację rodzimego związku kolarskiego i Czeskiego Komitetu Olimpijskiego od decyzji UCI i ostatecznie Sablikova nie mogła uczestniczyć w rywalizacji w Rio.