Siatkówka

Drużyna Antigi z medalem Ligi Światowej!

W finale Ligi Światowej doszło do konfrontacji dwóch najlepszych drużyn fazy interkontynentalnej. Francja otwierała tabelę Dywizji I z bilansem meczów 8–1, pewnie wyprzedzając drugą w tej stawce Brazylię (6–3). Trójkolorowi byli zdecydowanie najlepszą drużyną tej części rozgrywek – bilety do Kurytyby zapewnili sobie już po dwóch weekendach zmagań. Siatkarze Canarinhos, choć mieli zapewniony start w Final Six w roli gospodarza, jak przystało na mistrzów olimpijskich, poważnie potraktowali te przedbiegi.

 

Już w samym turnieju finałowym obie drużyny nie poniosły porażki. Brazylijczycy w grupie pokonali Kanadę 3:1 oraz Rosję 3:2; w walce o finał ograli 3:1 reprezentację Stanów Zjednoczonych. Podopieczni trenera Laurenta Tillie najpierw uporali się z ekipą USA, wygrywając 3:2, a następnie – również po tie-breaku – ograli Serbię; w półfinałowym starciu pokonali 3:1 Kanadę. W tej sytuacji obecność obu ekip w grze o złoto była jak najbardziej sprawiedliwa i zasłużona: bez większych wątpliwości można powiedzieć, że w tym najważniejszym meczu zagrały dwie najlepsze reprezentacje tegorocznej edycji Ligi Światowej.

 

Trudno było wskazać zdecydowanego faworyta tego meczu. Atut własnego boiska przemawiał za siatkarzami Canarinhos, ale przecież Francuzi zdobyli już w Brazylii złoto tej imprezy: w 2015 roku, w hali Maracanazinho w Rio de Janeiro ograli w finale Serbów 3:0, a wcześniej, w meczu grupowym pokonali 3:1 gospodarzy. Nagrodę dla najlepszego zawodnika (MVP) tamtej imprezy zgarnął Earvin N’Gapeth. Obie ekipy tylko raz grały wcześniej przeciwko sobie w meczu o złoto LŚ: w 2006 roku w Moskwie Brazylijczycy przegrywali po dwóch setach, ale zdołali wygrać 3:2. Kibice liczyli z pewnością, że obie reprezentacje zagrają równie emocjonujący spektakl na Arena da Baixada w Kurytybie.

 

Pierwszy set batalii o złoto Ligi Światowej 2017 miał na początku wyrównany przebieg. Na pierwszej przerwie, po skutecznym ataku Mauricio Souzy minimalną przewagę mieli gospodarze (8:7). W środkowej części seta oglądaliśmy wyrównaną walkę, po skutecznym ataku Kevina Le Rouxa prowadzenie uzyskali Francuzi (13:14), ale trzy kolejne akcje padły łupem siatkarzy Canarinhos (16:14) i ta seria rozpoczęła marsz po wygraną w tym secie. W końcówce Trójkolorowi nie byli w stanie stawić czoła rozpędzonym gospodarzom, którzy skutecznie grali blokiem (23:19), a po skutecznym ataku Ricardo Lucarelliego mieli piłkę setową (24:20). Wynik tej partii na 25:21 skutecznym atakiem ustalił Mauricio Souza.

 

Druga odsłona rozpoczęła się od mocnego uderzenia mistrzów Europy. Po ataku N’Gapetha z przechodzącej piłki gospodarze przegrywali 1:5, na pierwszej przerwie było 3:8 po skutecznym ataku Stephena Boyera. Po pierwszych akcjach po przerwie wydawało się, że Brazylijczycy złapali właściwy rytm, gdy Wallace De Souza popisał się asem serwisowym, tracili już tylko dwa oczka (6:8). Siatkarze trenera Tillie zaczęli jednak umiejętnie forsować swój styl gry. Dobra zagrywka, kapitalna gra w obronie, szczelny blok i skuteczność w ataku wprowadzały coraz większe zniecierpliwienie w szeregi Canarinhos. W efekcie Trójkolorowi odskoczyli rywalom już na drugiej przerwie (9:16), a w końcówce spokojnie zmierzali po zwycięstwo. Atak Trevora Clevenota dał im piłkę setową (14:24), a autowa zagrywka w wykonaniu Mauricio Souzy zakończyła tę zaskakująco jednostronną partię (15:25).

 

W trzecim secie, po wyrównanym początku (3:3), do roboty zabrał się N’Gapeth. Jego skuteczne ataki nakręcały grę Francuzów i pozwalały budować przewagę (5:8, 6:11). W środkowej części mogło się wydawać, że tak jak poprzednią partię, Francja pewnie wygra tego seta (12:16, 14:18). Tymczasem podopieczni Renana Dal Zotto zdołali odrobić straty (20:20). Końcówka była bardzo zacięta, a w roli głównej znów wystąpił N’Gapeth, który najpierw (za trzecim podejściem) skończył długą wymianę (22:23), następnie skutecznym atakiem wywalczył piłkę setową (23:24), a potem na spółkę z Le Rouxem, podwójnym blokiem zatrzymał atak Wallace De Souzy, kończąc seta (23:25).

 

Na początku czwartej odsłony mistrzowie Europy nie byli w stanie znaleźć sposobu na szybką grę Canarinhos (8:3). Francuzi pozbierali się po przerwie i ruszyli do odrabiania strat (11:9, 14:12), ale gospodarze zdołali utrzymać dystans na drugiej przerwie – po skutecznym ataku ze środka w wykonaniu Edera Carbonery prowadzili 16:13. W końcówce Brazylijczycy znów uzyskali wyraźną przewagę i bez większych kłopotów zdołali doprowadzić do tie-breaka. Trójkolorowi popełniali błędy, nie potrafili również poradzić sobie z blokiem rywali (20:15, 22:16). Lucarelli wywalczył piłkę setową (24:19), a Eder skutecznym atakiem ze środka zaprosił obie ekipy na piątego seta (25:19).

 

Pobudzeni wygraną w czwartym secie i niesieni dopingiem gospodarze dobrze rozpoczęli tie-breaka (2:0). Po autowym ataku N’Gapetha siatkarze Canarinhos prowadzili 7:4. Trener Tillie poprosił o czas, a po nim jego podopieczni wygrali trzy kolejne piłki (7:7). Przy zmianie stron punkt zaliczki mieli gospodarze. Po niej oglądaliśmy zaciętą walkę punkt za punkt. Po szczęśliwej obronie N’Gapetha Francuzi wyrównali na 11:11, autowy atak rywali w kolejnej akcji dał im prowadzenie. W kolejnej akcji atakiem z przechodzącej piłki popisał się Barthelemy Chinenyeze (11:13). N’Gapeth wywalczył dla Trójkolorowych piłkę meczową (12:14), po chwili Stephen Boyer zaserwował w środek siatki, a Clevenot skutecznym atakiem w kolejnej akcji zakończył to pasjonujące widowisko (13:15). Francja po raz drugi w historii wygrała Ligę Światową, po raz drugi triumfując w Brazylii! Te dwa sukcesy połączyło nazwisko głównego bohatera: podobnie jak przed dwoma laty, Earvin N’Gapeth zakończył brazylijski turniej w glorii najlepszego zawodnika imprezy.

 

 

Brazylia – Francja 2:3 (25:21, 15:25, 23:25, 25:19, 13:15)

 

Brazylia: Ricardo Lucarelli Souza (22), Mauricio Borges Almeida Silva (5), Wallace De Souza (22), Maurício Souza (6), Lucas Saatkamp (8) Bruno Rezende (1) – Thales Hoss (libero) oraz Eder Carbonera (6), Renan Buiatti (1), Raphael Vieira De Oliveira, Tiago Brendle (libero).
Francja: Stephen Boyer (18), Earvin N'Gapeth (29), Trevor Clevenot (12), Barthelemy Chinenyeze (4), Kevin Le Roux (8), Benjamin Toniutti (2) – Jenia Grebennikov (libero) oraz Thibault Rossard (2), Julien Lyneel, Antoine Brizard.